Menu

Statua Sportu

od 2007 roku - mój mocno subiektywny blog o sporcie - głównie o tym zza Oceanu

London Calling

bartman7

nfl-london

To już jutro. 

Drugi raz będzie mi dane obejrzeć na żywo mecz National Football League. Drugi raz w Londynie. W Londynie, który jest dla mnie miastem wyjątkowym. Mimo to, że byłem w kilku miastach - stolicach, które zrobiły na mnie większe wrażenie niż stolica Anglii, choćby Madryt, Praga, Lizbona, Rzym, czy nawet stolica Katalonii (której z założenia nie powinienem lubić, ale muszę przyznać, że jako miasto bije Madryt) to Londyn ma to coś co w nie do końca zrozumiały dla mnie sposób bardzo mocno mnie przyciąga.

Może to fakt, że to w Londynie ponad 16 lat temu, zaczęła się moja przygoda związana z podróżowaniem po stadionach. To wtedy, pierwszy raz na niezapomnianym starym Wembley z słynnymi dwoma wieżami miałem takie ciary na „God Save the Queen”, że wydawało mi się, że mam jakiś chwilowy paraliż całego ciała (przy okazji zobaczyłem jak facet, który ma ten sam kolor włosów co Andy Dalton z Bengals strzelił nam 3 bramki głową), to wtedy poczułem prawdziwy klimat angielskich pubów i smak pitego w nich piwa. Wiem, że dzisiaj to żadne wydarzenie napić się piwa w londyńskim pubie, mnie już też to nie bawi, ale wtedy nie było tanich linii lotniczych, (zresztą pierwszy i ostatni póki co raz leciałem wtedy British Airways) na lotnisku celnik mógł bez podania jakiejkolwiek przyczyny zawrócić Cię do Polski. Wszystko wtedy było inne. To w Londynie zrobiłem.. a w sumie o tym nie będę może Wam pisał... To w Londynie jest Big Ben i House of Parliament, w którego odbicie w Tamizie po zmroku mógłbym się wpatrywać bez końca. To w Londynie w końcu  byłem pierwszy raz na NFL i to na meczu mojej ulubionej drużyny.

Oczekiwania co do jutrzejszego meczu mam zdecydowanie mniejsze niż poprzednim razem, ale to pewnie dlatego, że wtedy tak napompowałem sobie balon wyobrażeń, że pierwsze wrażenia po powrocie miałem takie, że w sumie było ok, ale bez szału. Dzisiaj już trochę inaczej na to patrzę i o wiele bardziej doceniam to co wtedy tam przeżyłem i to, że widziałem Toma Brady’ego, Randy Mossa i moją ulubioną drużynę na żywo. Poza tym jutro w przeciwieństwie do poprzedniej wizyty na meczu NFL lecę sam, osoba, z którą planowałem, że polecę (i którą korzystając z okazji pozdrawiam, bo wiem, że wraz z dwoma pozostałymi moimi stałymi czytelnikami czyta mojego bloga regularnie) niestety - jak to czasami w życiu bywa - nie może mi towarzyszyć, a wiadomo, że samemu to nigdy nie to samo… No cóż, w tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak kontynuować jutro tradycję zapoczątkowaną przez Kazimierza Grenia i jakoś "opchnąć" komuś wolny bilet. Mam tylko nadzieje, że londyńska policja jest bardziej wyrozumiała, niż ta irlandzka.

Co do meczu, to oczywiście najbardziej czekam na to wszystko co niekoniecznie będzie miało miejsce na murawie Wembley. Na tą całą otoczkę, na kolorowy tłum w metrze i przed stadionem, ubrany w barwy wszystkich 32 zespołów NFL, na to wszechobecne podgrzewanie atmosfery przed meczem i na - pewnie nigdy byście nie zgadli - hymny. Co do poziomu sportowego, Detroit Lions i Kansas City Chiefs są w dołku, ale z drugiej strony nie będę zgrywał cwaniaka, który ogląda NFL co tydzień na żywo na stadionie NFL, żebym mógł jakoś bardzo narzekać czy krytykować to co się będzie działo na boisku. Jak by nie grali, to jako facet, który widział na żywo jeden mecz, na pewno przeżyję jutro wystarczająco dużo emocji również tych czysto sportowych.

Dobra, wystarczy o tym Londynie, wracając do moich Patriots to wczoraj zmierzyli się z Miami Dolphins i powiem Wam szczerze, że zaczynam mieć problem z oglądaniem meczów ekipy z Gillette Stadium. Zaczyna się to trochę zbyt jednostronne i tym samym nudne. Wiem, że nie powinienem narzekać, bo mamy bilans 7-0 i wszystko na to wskazuje, że tylko jakiś kataklizm losowy może przeszkodzić Patsom w osiągnięciu bardzo dobrego wyniku w tym sezonie (czyli co najmniej finału AFC), ale minimalnie więcej emocji jednak by się przydało. Ludzie Belichicka wyglądają naprawdę dobrze w tym sezonie. W ataku, pomijając już Brady’ego, który jakby tego było mało zaczął biegać z piłką i żwawo poruszać się w pocket, zawsze ktoś ma dobry dzień, nie dość że jest Gronk (a propos jeżeli jeszcze nie widzieliście to musicie zobaczyć kapitalną reklamę Nike’a, w której gra m.in. Rob. G), nie dość, że jest Edelman, nie dość, że w końcu na miarę oczekiwań gra Amendola, to jeszcze jak „królik z kapelusza” wyskoczył mierzący zaledwie 173 cm wzrostu Dion Lewis. W obronie też wygląda to obiecująco, o czym najlepiej świadczy fakt, iż 4 dni wcześniej Miami Dolphins wrzucili Houston Texans do przerwy aż 41 punktów. Na Gillette Stadium poszło im do przerwy minimalnie gorzej i nazbierali (a właściwie nie nazbierali) dokładnie 0 punktów. Zero ! A w całym meczu aż 9. 

To by było na tyle. Tym, którzy obchodzą dzisiaj Halloween życzę miłej zabawy, ja dzisiaj zostaję w domu - jutro samolot o 6 rano.

Niepokonani >

< Mały ten świat

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • czester31

    WOW
    2 notki w 2 dni. Ten sezon NFL jest naprawdę niesamowity... ;)

  • nflblog

    1. Miło być jednym z trzech stałych czytelników bloga ;)
    2. Obyś nie zatęsknił za ty brakiem emocji w meczach Pats
    3. Zazdroszczę Londynu. może za rok :)

  • Gość: [skrzyp] *.173.60.188.tesatnet.pl

    no to czytelników jest co najmniej czterech:)

  • Gość *.ipartner.com.pl

    No to teraz będzie pięciu. Wprawdzie nie mogę powiedzieć, ze jestem fanem NFL - to zdarzyło mi sie kiedyś poświecić kilka niedzielnych wieczorów dla footballu w - jak ktoś jeszcze pamięta co to - DSF. Statua jest jedynym blogiem sportowym którego regularnie czytam - bo prawdziwego pasjonata czyta sie z przyjemnością

  • Gość: [osinho] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    ja myślę, że trochę więcej, tylko autor taki skromny :)

  • foxboro

    Trzeba przyznać że dobór zespołów na Londyńskie eventy w tym roku był ... no cóż. Ale plotki odnośnie przyszłego roku są całkiem obiecujące ... podobno przeciwnikiem London, tzn Jacksonville Jaguars mają byc GB Packers :). Jeśli w innych parach nie pojawią się moi Patriots, to myślę że właśnie na ten mecz się wybiorę :)

    Pozdro Bartman :)

© Statua Sportu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci