Jeżeli mój blog ma kiedykolwiek powrócić do żywych to nie ma lepszego momentu niż ten.
Po pierwsze, za tydzień Super Bowl.
Po drugie grają w nim Patriots.
Po trzecie grają w nim przeciwko New York Giants.
Poprzedni pojedynek obu ekip był jednym z największym rozczarowań/niespodzianek w historii NFL (Amerykanie określają to jako „upset”). Dla fanów Patriots z całą pewnością był to największy koszmar w ich kibicowskim życiu. „Perfect” Pats z bilansem 18-0 stanęli naprzeciwko New York Giants, którzy rozegrali wszystkie mecze post-season na wyjeździe, którzy w przypadku wygranej staliby się pierwszą drużyna z NFC, która z „dziką kartą” wygrała Super Bowl.
W regular season Patriots grali jak natchnieni, Tom Brady z Randy Mossem bili kolejne ofensywne rekordy, wyglądało, na to, że nie ma takiej siły, która byłaby w stanie pokonać w tamtym sezonie Patriots.
Ale po niesamowitym meczu i po akcji, która przeszła na stałe do historii NFL i z pewnością straszy po nocach fanów Pats, w której najpierw Eli Manning w sobie tylko wiadomy sposób uniknął „sacku”, a następnie podał w kierunku Davida Tyree, który mając Rodneya Harrisona na plecach złapał piłkę przytrzymując ją o swój kask (co ciekawe Tyree dzisiaj jest bezrobotnym, żaden team w NFL nie jest chętny na jego usługi).
W tym roku mamy wiele analogii. Patriots oczywiście nie są już niepokonani, ale dysponują bardzo dobrą ofensywą, a Giants, których najmocniejszą stroną jest jak zwykle defensywa ze szczególnym uwzględnieniem ich D-Line siejącej postrach wśród QB w całej lidze, przeszli niemal identyczna drogę do Super Bowl jak poprzednio.
Rzecz jasna różnica oczekiwań i przewidywań nie jest tym razem tak wielka jak ostatnio, Patriots nie są już perfekcyjni, a poza tym skoro Giants zrobili im to już raz, jeżeli zrobią to ponownie nie będzie już takiej niespodzianki.
Patriots mimo, że nie mają już Mossa, dzięki mającemu niesamowity sezon Robowi Gronkowskiemu (ustanowił rekord NFL TD zdobytych przez Tight Enda w jednym sezonie) w ataku dysponują zbliżonymi możliwościami do tych z poprzedniego Super Bowl, gorzej sytuacja wygląda z defensywą, która chociaż w playoffs gra trochę lepiej niż w regular season, nie może się równać z ówczesną defensywą Pats.
Z kolei Giants mają całą grupę młodych, utalentowanych i nieobliczalnych wide receivers, jeżeli chodzi o defensywę to Tom Brady ponownie może spodziewać się ciężkiej przeprawy.
Oba teamy wygrały finały konferencji zaledwie różnicą 3 punktów, oba po dramatycznych końcówkach meczów. Awans do Super Bowl w decydujących momentach Championship Games zapewnili obu ekipom kickerzy. Lawrence Tynes podobnie jak poprzednio, w drugim swoim meczu o mistrzostwo konferencji w karierze, po raz drugi dał awans Giants do Super Bowl. Tynes przynał po meczu, że śnił mu się ten field goal, tyle, że z trochę innej odległości.
Patriots również zawdzięczają awans kickerowi, tyle, że Baltimore Ravens – Billy'emu Cundiffowi, choć nie wiem czy przypadkiem najbardziej krytycznym momentem była akcja, w której rezerwowym cornerback Pats – Sterling Moore wybił piłkę Lee Evansowi, który miał ją w rękach w end-zone Pats, czym zapobiegł TD dla Ravens, po którym Pats mogliby już nie zdołać się podnieść.
Pats wyruszają już dziś do Indianapollis. Giants identycznie jak 4 lata temu: jutro.
Przy okazji poprzedniego pojedynku Giants powtarzali jak mantrę pytanie: „Who Wants It More ?”, które miało być kluczem to ich zwycięstwa.
Kto w tym roku bardziej pragnie tytułu …?
P.S.1 kolejne zapowiedzi w ciągu tygodnia (a przynajmniej mam taką nadzieję…)
P.S. 2. jeżeli komuś się bardzo nudzi i nie musi jutro wstawać do pracy/szkoły, dzisiaj w nocy Pro-Bowl, który w obecnej formule bez uczestników Super Bowl, jeszcze w większym stopniu stanowi rozwrywkę chyba tylko i wyłącznie dla zawodników i ich znajomych, którzy mieli okazję się spotkać w tak pięknych okolicznościach przyrody...
To był tydzień dwóch zaskakujących wyników, jeżeli chodzi o ich rozmiar, powrotu faceta, który kiedyś sam postrzelił się w nogę, niesamowitego występu nieznanego running backa, oraz kolejnego meczu w Londynie. I to na pewno nie był weekend rodziny Glazerów.
Antyfootball
W klinice leczącej uzależnienie od footballu amerykańskiego video z meczu Cleveland Browns – Seattle Seahawks powinno być stałym punktem terapii. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie nastawiał się na pasjonujące widowisko z udziałem obu tych ekip, ale i tak rzeczywistość pobiła najbardziej pesymistyczne prognozy. Obie drużyny „osiągnęły” średnią 3.2 jardana akcję, tylko jedna akcja była dłuższa niż 20 jardów, w sumie w ofensywie obie ekipy nazbierały 435 jardówi 9 punktów.
Browns 6 – Seahawks 3.
Jeżeli ktoś w niedzielny wieczór myślał, że już nie zobaczy w tej serii spotkań nic równie tragicznego jak mecz Browns - Seahawks był w dużym błędzie. W chyba jednym z najgorszych w historii Monday Night Football „meczu” Baltimore Ravens i Jacksonville Jaguars wystawili sztukę, która śmiało mogła konkurować z Browns vs Seahawks.
Wynik 12-7, mimo, że zdecydowanie lepiej wyglądający nie oddaje tego co działo się na boisku. W pierwszych 22 akcjach ofensywnych Ravens zdobyli w sumie6 jardów! Pierwszy 1st down Ravens zanotowali w 28 akcji! Cztery ofensywne serie Jaguars kończyły się negatywnymi jardami, piąta fumble. Obie ekipy zanotowały w sumie 185 passing yards. Flacco w 38 próbach nazbierał całe137 jardów - od 1970 roku nikomu nie udało się ta sztuka przy tak dużej liczbie podań.
Jaguars 12 – Ravens 7.
Nie taki football chcemy oglądać.
Na samym dnie
Mimo tego co napisałem powyżej, fani Colts oddaliby wszystko za to, (poza tym, żeby wrócił Manning) żeby być w ostatni weekend w skórze fanów którejkolwiek z czterech wyżej opisanych ekip.
W historii NFL zdarzyły się 2 mecze, które zakończyły się wynikiem 62-7. Oba w Nowym Orleanie i w obu przegrane ekipy miały Manninga.
W 1973 roku Archie Manning po tym jak w 13 próbach zanotował 5 INT oglądał z boku porażkę jego Saints z Atlanta Falcons w tychże rozmiarach. W ostatni weekend jego syn przeżył rodzinne deja vu.
Oczywistym dla wszystkich było to, że bez Manninga ten sezon nie będzie dla Colts usłany różami, ale chyba mało kto przypuszczał, że będzie aż tak, źle. Tym bardziej, że w bardzo podobnej sytuacji parę sezonów temu pozbawieni Bradye’go Pats radzili sobie całkiem przyzwoicie. Jak widać Manning znaczy o wiele więcej dla Colts niż Tom dla tamtych Pats.
Saints, którzy rozstrzelali Colts mają bilans 5-2 i potwierdzają swoją dyspozycją, że w tym sezonie mogą zajść naprawdę bardzo daleko.
NFL na Wembley
Po raz piąty mecz sezonu regularnego NFL zawitał do Londynu. Po raz pierwszy nie sprzedano kompletu biletów. Organizatorzy tłumaczyli się lockoutem i opóźnionym w związku z tym rozpoczęciem dystrybucji biletów, ja zastanawiam się czy nie powinni po prostu lepiej dobierać ekip, które mają zawitać do Europy. Wiem, że terminarz jest ustalany przed sezonem, ale trudno się chyba było spodziewać, że pojedynek Bears z Buccs będzie stanowił atrakcję dla fanów NFL w Europie. Wiem, że sam mecz NFL stanowi już taką atrakcję, ale można jednak wybrać bardziej topowe teamy – przynajmniej jeden.
Jak zwykle przy okazji tego wydarzenia, wybucha dyskusja czy będziemy mieli na stałe team NFL w Londynie (Europie). Z roku na rok mówi się o tym głośniej, ja myślę, że jednak przynajmniej jak na razie jest to mało realna perspektywa. Szybciej będziemy mieli 2-3 mecze w sezonie w Europie niż drużynę na stałe.
Co do samego meczu to Bears pokonali Buccs 24-18, najlepszym komentarzem niech będą słowa wide receivera Bears Roya Williama, który powiedział po spotkaniu: „ Mieliśmy na boisku wiewiórkę, mieliśmy na boisku streakera, to było wspaniałe doświadczenie”.
Rodzina Glazerów, która jest właścicielem Manchesteru United przyjechała na Wembley prosto z derbów Manchesteru – to nie był ich dzień.
3 TD Plaxa
Plaxico Burress powrócił. Może nie, aż tak efektownie jak Michael Vick (Plax nie miał aż tak poważnych problemów jak Vick i w sumie nigdy też nie przyciągał tak wielkiej uwagi jak QB Eagles), ale 3 TD w jednym meczu człowieka, który był na dosyć ostrym życiowym zakręcie muszą cieszyć.
Co ciekawe Plaxico został trzecim zawodnikiem po 1960 roku, który zaliczył 3 TD łapiąc w sumie podania na mniej niż30 jardów. Burress miał 4 załapane podania na w sumie25 jardów co dało mu 3 TD.
Dobrze zagrał również running back Jets Shonn Greene (112 jardów, 7 1st downs) i Jets odnieśli bardzo cenne zwycięstwo nad Chargers 27-21.
Krótka piłka
- Jeżeli ktoś nie wiedział kim jest DeMarco Murray, to po tym jak w spotkaniu przeciwko Rams przebiegł z piłką253 jardy, running backa Cowboys znają już chyba wszyscy. Nawet sam Emmitt Smith nigdy nie przebiegł tyle w trakcie jednego spotkania. Przed meczem Murray miał na liczniku przebiegniętych z piłką w NFL całe71 jardów.
- Tebowmania nachodzi – nic tak nie tworzy legendy jak zwycięstwo w dogrywce. Przez pierwsze 54 i pół minuty pojedynku z Dolphins Tebow miał 4/14 na40 jardówi 48 przebiegniętych jardów. W ostatnich 5 i pół, zanotował 9/13 na121 jardówi 2 TD oraz przebiegł17 jardóww dwóch próbach.
- Raiders niespodziewanie dostali bombę do zera od Kansas City Chiefs, na dodatek chyba trochę poniosło Hue Jacksona, który wsadził trochę „na konia” Carlsona Palmera, psując jego dobre wejście do drużyny.
- wspaniały sezon Detroit Lions po dwóch porażkach z rzędu już nie wygląda tak różowo, co nie zmienia faktu, że bilans 5-2 fanom Lions nie śnił się w nawet najbardziej optymistycznych snach.
- najlepszą ekipą w NFL i najlepszym QB niezmiennie pozostają Green Bay Packers i Aaron Rodgers.
Po 6 tygodniach mamy już tylko jeden niepokonany zespół w NFL. Po tym co wydarzyło się po meczu drugiej drużyny, która do tej pory była niepokonana, pomeczowe wymiany uprzejmości pomiędzy trenerami już nigdy nie będą takie same. W końcu wygrali Eagles, Tom Brady zagrał jak stary dobry Tom Brady, Rex Grossman jak Rex Grossman.
Wymiana uprzejmości
Nie przypuszczałem, że doczekam czasów, w których pojedynek San Francisco 49ers i Detroit Lions będzie budził jakiekolwiek emocje, a na dodatek jeszcze zdecyduję się go oglądać.
Jeszcze bardziej zaskakujący był bilans obu ekip (5-0 i 4-1) z jakim przystępowały do rywalizacji. Początek spotkania wskazywał na to, że Lions pozostaną nadal niepokonani.
Mieli bardzo dużo szczęścia, zaliczyli kontrowersyjny touchdown, który równie dobrze mógł być uznany za incomplete pass, no i podobnie jak w poprzednim pojedynku Bears, tym razem 49ers, łapali karę za karą (w sumie 15 kar na 120 jardów).
Jednak 49ers tego dnia okazali się lepsi od Lions. Udało im się zatrzymać Calvina Johnsona, który owszem złapał sumie 113 jardów, ale po raz pierwszy nie zanotował TD i przez długie okresy "Megatron" był po prostu niewidoczny.
W ekipie 49ers świetny występ zaliczył Frank Gore, dobry Michael Crabtree i rewelacyjnie zagrała defensywa dowodzona przez Patricka Willysa. 49ers ostatni raz mieli bilans 5-1 gdy w ich barach Jerry Rice łapał podania od Steve’a Younga czyli w 1998 roku.
Jednak wszystko to zostało zepchnięte w cień przez tradycyjną wymianę uprzejmości przez obu trenerów po meczu . Jim Harbaugh, który znany jest z tego, że jednak chyba trochę zbyt ekspresywnie manifestuje swoje uczucia zarówno w trakcie meczu jak i po jego zakończeniu, był tak uradowany niezwykle cennym zwycięstwem, że zbyt energicznie „wpadł” w Jima Schwarza, który co oczywiste był w całkowicie odmiennych nastrojach od niego. W tym momencie nastąpiło najciekawsze czyli sprint Schwartza w pościgu za Harbaugh i zdecydowana reakcja osób, które rozdzielając obu trenerów zapobiegli prawdopodobnie „eskalacji” tego konfliktu.
Ryan vs Brady
Tym razem drugi z sympatycznych braci Ryanów próbował dobrać się do skóry Tomowi Bradyemu. Defensywy prowadzone przez Roba Ryana strasznie nie leżą Bradyemu, obaj bracia jak nikt inny w lidze potrafią ustawić obronę przeciwko Tomowi.
W poprzednim sezonie Patriots zanotowali fatalną porażkę z Cleveland Browns na czele, których defensywy stał właśnie Rob Ryan. Tym razem również Brady i Pats byli w poważnych opałach. Nie wiem czy defensywa Pats jest rzeczywiście tak słaba jak ją malują i to zasługa właśnie tego, ale Cowboys naprawdę wyglądali całkiem dobrze w niedzielnej potyczce na Gillete Stadium.
Na 3 minuty przed końcem Cowboys prowadzili trzema punktami i mieli Patriots 80 jardów od swojego endzone. Brady, który w tym momencie miał 19/32, 211 yds, 1 TD i 2 INT, przypomniał sobie jednak, że jeszcze całkiem niedawno uznawany był za mistrza comebacków w 4 kwarcie i zanotował 8/9 podań na 78 jardów uwieńczonych 8 jardowym na TD do Aarona Hernandeza na 22 sekundy przed końcem meczu.
Patriots prowadzą więc w tym sezonie z Ryanami 2-0, a Brady z Belichickiem wyrównali rekord Dona Shuli i Dana Marino, którzy wygrali razem 116 spotkań.
Nareszcie
Przyznam szczerze, że myślałem, iż Rex Grossman zakończył już przygodę z NFL, jakoś go przeoczyłem w składzie Redskins. Niemniej jednak gdy tylko dowiedziałem się, że to właśnie Rex będzie prowadził Redskins do boju przeciwko Eagles, od razu pomyślałem, iż to jest dzień, w którym ekipa z Philly w końcu się przełamie.
Nie wiem czy się przełamali (zobaczymy w kolejnych meczach), ale z tak grającym Grossmanem nie dało się przegrać. 4 INT 43 minuty i na boisku pojawił się John Beck.
Zastanawiam się czy archiwum Redskins z meczami NFL z poprzednich lat zostało zalane przez powódź czy może spłonęło ? Nawet gdyby to tylko połączenie tego z amnezją sztabu szkoleniowego może uzasadniać decyzję powierzenia losów swojej ofensywy w ręce Rexa Grossmana.
Bilans 2-4 to z pewnością nie jest to co w nawet najbardziej ostrożnych prognozach zakładali fani Eagles, ale biorąc pod uwagę bardzo wyrównaną, a może jeszcze bardziej nieprzewidywalną w tym sezonie NFC East, ten sezon dla Eagles wcale nie musi być stracony.
Raiders na fali
Nie wiem czy śmierć właściciela może odcisnąć, aż tak pozytywne piętno na drużynie futbolu amerykańskiego (oczywiście w sensie zjednoczenia drużyny), ale Raiders wyglądają jakby byli niesieni jakąś tajemniczą energią.
Nawet strata Kevina Campbella nie przeszkodziła w pokonaniu Browns 24-17. Zabrakło QB – żaden problem, przecież punter Shane Lechler również może podać na TD i to na 35 jardowy touchdown (do Kevina Bossa).
Co wiecej, Raiders pozyskali w tym tygodniu Carlsona Palmera. W jakiej jest formie tego nie wiem nikt, mam jednak wrażenie, że nie będzie w pierwszej dziesiątce najsłabszych quarterbacków jakich Raiders mieli przez ostatnich kilka lat. Ponadto do czasu znalezienia człowieka, który mógłby spróbować na stałe zastąpić Davisa, najważniejsze decyzje w organizacji ma podejmować trio starych wyjadaczy : John Madden, Ron Wolf and Ken Herock.
Krótka piłka
- bardzo ważne zwycięstwo NY Giants (w tym roku jakoś wyjątkowo cicho o tej ekipie), którzy ostudzili trochę rozpędzonych Buffalo Bills, a przede wszystkim sami potwierdzili, że w nieobliczalnej NFC East będą się liczyć.
- nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wcześniej widział kontuzję head coacha w trakcie meczu, Sean Payton nie dość, że jego Saint przegrali z Buccs, to na dodatek po tym jak wparował w niego jego własny tight end Jimmy Graham, doznał kontuzji kolana (podobno ma coś z wiązadłami).
- Devinowi Hesterowi brakuje już tylko 2 powrotów na TD, aby pobić rekord Deiona Andersa, który ma ich 18. Co ciekawe do tej statystyki wliczają się również powroty po INT i fumble.
Cytat tygodnia
"Somehow, I'd never stood next to Calvin Johnson before. Jesus. Built like Karl Malone.''
Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii futbolu amerykańskiego nie oglądała już z tego świata 5 kolejki spotkań w NFL. Dzięki Philadelphia Eagles określenie „Dream Team” może nabrać całkowicie nowego znaczenia. Poza tym mamy dwie niepokonane ekipy w lidze, z których jedna jest prawdziwą rewelacją rozgrywek.
RIP Al Davis
Wiem, że twierdzenie, że bez kogoś ta liga nie będzie już taka sama to wytarty banał, ale w przypadku Al Davisa jest to jak najbardziej zdanie prawdziwie. Nie było drugiej takiej postaci w dziejach tej ligi, postaci bez której udziału (pieniędzy) mogłoby tej ligi w ogóle nie być. Budził niesamowite kontrowersje, podejmował szalone decyzje, na przekór i na złość całemu światu, nie ufał chyba nikomu o wszystkim chciał decydować sam, wszystko chciał robić po swojemu, wszystko wiedział najlepiej.
Od dłuższego czasu stanowił pożywkę dla mediów, zarówno z uwagi na swoje irracjonalne decyzje, jak i swój wiek. Nie będę tutaj przytaczał konkretnych opowieści i przykładów z jego życia, postaram się – choć nie obiecuję- poświęcić mu odrębny wpis, bo jest o czym pisać – uwierzcie mi, że opisanie historii jego życia przy mojej częstotliwości wpisów zajęłoby mi czas co najmniej do Świąt (Wielkanocy), ale jedno określenie, które znalazłem w zeszłym tygodniu chyba najbardziej oddaje kim był Al. Davis: „He was the Raiders”.
Kilku dorosłych facetów płakało po tym jak udało im się pokonać Houston Texans po niesamowitym pojedynku, którego losy rozstrzygnęły się po INT Michaela Huffa, który już po regulaminowym czasie gry przejął podanie Matta Schauba, które z pewnością dałoby wygraną Texans.
Hue Jackson w emocjonalnym przemówieniu po meczu powiedział: "That was a hell of a play by you, Michael Huff! I tell you this: Al Davis had his hands on that ball!'
Sebastian Janikowski, za którego wybór w pierwszej rundzie (był pierwszym kickerem wybrany w ciągu 21 lat w pierwszej rundzie) Davisowi też sporo się oberwało, zanotował w meczu z Texans 4 field goals z 54,55,50 i42 jardów, czym wyrównał rekord NFL w liczbie skutecznych kopów z co najmniej50 jardów w jednym meczu.
Kolejny zawodnik, którego wybór w pierwszej rundzie draftu również wywołał wiele kontrowersji Darrus Heyward - Bey, także zanotował świetny występ. Tego dnia po prostu wszyscy grali dla Ala…
Czym się różni 1-4 od 1-4 ?
W pojedynku Drew Breesa z Camem Newtonem lepszy okazał się jednak stary mistrz, choć przez długi czas wydawało się, że może dojść od niespodzianki. Jednak Brees pokazał klasę i poprowadził pod koniec4 kwartyzwycięski drive Saints, dzięki któremu mają bilans 4-1 i jak na razie pewnie zmierzają w kierunku playoffs.
Musi być coś niezwykłego w Newtonie, skoro mimo bilansu 1-4 cała liga prześciga się w komplementach i zachwytach nad jego talentem. Nie pamiętam kiedy ostatnio team z bilansem 1-4 wywoływał tyle pozytywnych emocji i wróżono mu tak dobrą przyszłość. Wiem, że Panthers mają pierwszorocznych head coacha i QB, ale i tak wygląda to dziwnie.
Jakże odmiennie wyglądają nastroje w Philadelphii, która ma identyczny bilans jak Panthers. Jeszcze jedna lub dwie porażki i dumne Orły z Filadelfii mają szanse z Dream Teamu przekształcić się w pośmiewisko ligi. Andy Reid wygląda jakby wszedł jako nauczyciel na swoją pierwszą lekcję do gimnazjum i trafił na średnio poukładaną grupę uczniów. Nie wygląda na człowieka, który panowałby nad czymkolwiek. Wiadomo, że odpowiedzialność ponoszą z reguły ludzie na najbardziej eksponowanych stanowiskach i pozycjach (Reid, Vick) ale to co wyprawia defensywa Eagles woła o pomstę do nieba. A propos nieba to mam nadzieję, że nieodżałowany legendarny mistrz defensywy Jim Johnson nie ma w niebie czasu na oglądanie tego co robi formacja defensywna Eagles w tym sezonie. Mógłby nie znieść 13 missed tackles ! jakie wmeczu z Bills miała defensywa Eagles.
Niepokonani
Green Bay Packers imponują w tym sezonie przede wszystkim spokojem. W spotkaniu z Falcons mimo, że przegrywali do przerwy, nie po raz pierwszy w tym sezonie pokazali iście mistrzowski spokój. Żadnej paniki, żadnych ryzykownych i karkołomnych akcji w ataku. Spokój.
Aaron Rodgers zanotował kolejny świetny występ (396 jardówi 2 podania na TD). Packers mają najlepszy start od 1995 roku i w chwili obecnej trudno znaleźć w lidze lepszą ekipę od Packs i lepszego quarterbacka od Rodgersa.
Trwa niesamowita seria Detroit Lions. Tym razem nie dali im rady Chicago Bears. Lions ostatni raz mieli bilans 5-0 w 1956 roku! Ostatni raz ich mecz załapał się do Monady Night Football 10 lat temu.
W spotkaniu z Bears do jak zwykle rewelacyjnych Matta Stafforda i Calvina Johnsona ( Cal wygląda trochę tak jak w grze komputerowej, w której dzięki określonym bonusom byłaby opcja stworzenia zawodnika lepszego, szybszego, większego i silniejszego od pozostałych graczy, albo jakby po prostu ktoś go przeniósł z powrotem do rozgrywek licealnych) dołączył tym razem również Jahvid (nomen omen) Best, którego 88 jardowy bieg na TD był drugim najdłuższym w historii Lions, a nie muszę chyba nikomu przypominać kim był Barry Sanders i w jakim teamie spędził całą swoją karierę.
Pats lepsi od Ryana
Patriots w prestiżowym pojedynku pokonali swoich pogromców z ostatnich playoffs.
Coś niedobrego dzieje się z Jets, oczywiście jako fana Pats średnio mnie to martwi, ale wygląda na to jakby gdzieś wyczerpała czy może zużyła się chemia Ryana z zespołem.
Jets zanotowali trzecią porażkę z rzędu i co najbardziej zaskakujące zaginęła gdzieś ich rushing defence, która była zaporą nie do przejścia dla running backów rywali.
Patriots wygrali 30-21, bardzo dobry mecz zaliczył facet od dwóch imionach i dwóch nazwiskach (ciekawe co na to Marek Koterski ?), który przebiegł136 jardówi zanotował 2 TD. Bardzo ciekawy był pojedynek najskuteczniejszego w tej chwili receivera w lidze z najlepszym „plastrem” w NFL. Mimo, że nie za bardzo pokazują to statystyki Welkera (123 jardów tym jedna akcja 73 jardowa), to analizując liczbę złapanych podań (5) i to ile razy Brady rzucał w kierunku Welkera (8), można pokusić się o stwierdzenie, że jednak Revis niekoniecznie nie dał rady.
A propos Welkera to znalazłem ciekawy cytat Billa Simmonsa, który napisał, że gdyby 10 lat temu Welker ze swoimi warunkami fizycznymi i przy ówczesnych przepisach biegał tyle przez środek i otrzymywał tak wiele podań z pewnością wylądowałby w śpiączce!
Krótka piłka
Pierre Garcon jest chyba jedyną osobą w organizacji Colts, która zastanawia się czy aby na pewno chce powrotu Manninga: nowy QB Curtis Painter obłużył go w dwóch ostatnich meczach 7 podaniami na271 jardóww tym 4 na TD, przy niesamowitej średniej38.7 jardów na każde złapane podanie.
Tim Tebow musi wrócić. Tebowmania ogarnęła kraj Broncos. Po nieudanych występach Ortona jeżeli starterem w najbliższym meczu nie będzie Tebom może dojść do zamieszek na ulicach Denver. Wszystko wskazuje na to, że Tim dostanie jednak szansę, pytanie czy spełni pokładane w nim nadzieje czy skończy jak wielu QB, którzy byli pół-bogami w college, ale nigdy nie odnaleźli się w NFL.
Cincinatti, Buffalo i San Francisco mają w sumie bilans 11-4
Philadelphia, Indianapolis i NY Jets 3-12. Panie i Panowie oto NFL 2011.
Pierwsza kwarta sezonu regularnego za nami. W 4 tygodniu mieliśmy fantastyczny występ MVP ostatniego Super Bowl, którego zespół wraz z Detroit Lions pozostaje nadal niepokonany. Poza tym dużo niespodzianek, albo to po prostu zmiana warty w NFL ? No i jeden zawodnik wreszcie poszedł do fryzjera…
One man show
Aaron Rodgers w wygranym spotkaniu z Denver zanotował niesamowity występ, bez precedensu w długiej historii NFL. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że można zagrać jeszcze lepiej. A-Rod załatwił Packersom 6 TD: podał na 4 i pobiegł na 2. Przypomniał wszystkim, że poza podaniami może ich również wykończyć za pomocą swoich nóg.
Zanotował w sumie podań na408 jardów. Rodgers w tym sezonie ma 73% skutecznych podań, na średnio331 jardów, ma 12 TD i 2 INT.
Packs mają bilans 4-0 i są zdecydowanie najlepszym teamem w całej lidze z QB, który w obecnej formie spokojnie może dołączyć do ekskluzywnego klubu z Bradym, Breesem i Manningiem.
Nieposkromione Lwy
Detroit Lions mają bilans 4-0. Wygrali wszystkie z ostatnich 12 meczów (4 w zeszłym sezonie, 4 w preseason i 4 w obecnym). Są jedyną obok obrońców mistrzowskiego tytułu niepokonaną ekipą, i to w jakim stylu: w poprzedniej serii spotkań na 25 minut przed końcem pojedynku z Vikings przegrywali 20 punktami, w ostatnim meczu na 25 minut przed końcem przegrywali z Cowboys 24 punktami! Lions zostali pierwszą drużyną w historii, która dwukrotnie z rzędu wygrała na wyjeździe przegrywając w obu meczach 20 punktami.
Nie dość, że Matthew Stafford nadal jest zdrowy, nie dość, że Calvin Johnson potwierdza swoje nieprzeciętne możliwości, to również defensywa stanęła na wysokości zadania, zamieniając całkiem niezły mecz Tonyego Romo do przerwy w prawdziwy koszmar po przerwie (3 INT), dostarczając po raz kolejny pożywkę dla wszystkich „wielbicieli” quarterbacka ulubionej drużyny Ameryki.
Cowboys wyglądają jak klienci supermarketu, którzy po wyjściu z zakupami na parking zapomnieli gdzie zaparkowali samochód. Po czterech meczach równie dobrze mogli mieć bilans 4-0 jak i 0-4. Mają 2-2 i chyba nawet najstarsi kowboje nie są w stanie przewidzieć, w którym kierunku zmierza ich sezon.
Coraz gorszy sen Eagles
Ekipa, która miała siać postrach w NFL, którą sam zresztą nazwałem Dream Teamem (na dodatek pierwszym w mojej historii NFL) ma bilans 1-3 i zmierza póki wszędzie tylko nie w kierunku playoffs. Tym razem Eagles nie dali rady SF 49ers i fakt, że przegrali tylko jedym punktem w żaden sposób nie poprawia nastrojów w mieście Rockyego i Allena Iversona.
Eagles przegrali 3 mecze z rzędu, 3 mecze, w których roztrwonili prowadzenie w4 kwarcie.
Jedynym pozytywem jest to, że kontuzja Vicka okazała się na tyle niegroźna, że nie tylko zagrał, ale na dodatek zanotował rekord podanych jardów (416).
Mimo, że Eagles mają wystarczająco mocny skład, żeby jeszcze uratować ten sezon, to po raz 45.651 okazało się, że w sporcie zwycięstw nie da się kupić (wykluczam oczywiście korupcję sportową).
Texans pokonali Steelers
Tym zwycięstwem Texans wreszcie potwierdzili, że mogą być naprawdę mocni w tym sezonie. Zwycięstwo nad Steelers, bez względu na ich formę zawsze budzi respekt.
Zwłaszcza występ Ariana Fostera robi wrażenie, można się zastanawiać czy to on był tak dobry czy defensywa Steelers tak wyjątkowo słaba, ale 155 przebiegniętych jardów w 30 próbach przeciwko Steelers musi robić wrażenie.
Defensywa Texans pięciokrotnie powaliła Big Bena, dobrze gra ofensywa, Texans, biorąc pod uwagę zapaść osieroconych przez Peytona Colts (0-4), naprawdę mogą w tym sezonie namieszać.
Steelers z kolei przypominają tegorocznych Cowboys, naprawdę nie sposób ocenić po 4 meczach jak dalej może się potoczyć ten sezon dla Big Bena i spółki.
Fryzjer i Wes Welker
Obaj panowie są bohaterami ostatnich dni dla wielu fanów New England Patriots. Zdaję sobie sprawę, że wiele przedstawicielek płci żeńskiej może czuć się zawiedzionych, ale to co Tom Brady miał na głowie przez ostatnich kilkanaście miesięcy dla mnie i podejrzewam, że dla wielu fanów Pats było nie do przyjęcia. Jeżeli spowodowała to porażka z Bills, to nawet się cieszę, że miała miejsce – Tom w końcu wygląda jak facet.
O zwycięstwie nad Raiders nie ma się co zbytnio rozpisywać, nie można jednak pominąć tego co wyprawia w tym sezonie Wes Welker.
Po 4 meczach Welker ma 40 złapanych podań na w sumie616 jardów! Oba wyniki są rekordami NFL po 4 meczach. Co ciekawe poprzedni rekord 36 złapanych podań należał do trzech zawodników, wszystkich o nazwisku Smith ! : J.D. (1961), Jimmy (2000) i Rod (2001). W obecnym sezonie trzech zawodników: Reggie Wayne, Hines Ward i Santonio Holmes również ma 40 złapanych podań. Tyle, że w sumie w trójkę.
Krótka piłka
Jeżeli z jakiegoś powodu (czego oczywiście absolutnie mu nie życzę) Cam Newton skończyłby dzisiaj karierę, zostałby z pewnością najlepszym zawodnikiem w historii ligi, który nie wygrał żadnego meczu (EDIT: sorry, ale Jacksonville jest ekipą, której gdyby zniknęła z NFL brakowałoby mi najmniej, co nie zmienia faktu, że zwycięstwa nad nią jednak się liczą).
Siedmiu z ośmiu zeszłosezonowych mistrzów dywizji ma na dzień dzisiejszy bilans .500 albo gorszy (tylko Pats są na plusie).
Najmniej efektywny z 40 najlepszych running backów w lidze jest … Chris Johnson – tylko2.88 jarda na próbę
Przyszło nam żyć w czasach, w których Lions mają bilans 4-0, Bills 3-1, 49ers 3-1, Buccs 3-1, a Colts 0-4…
Kilka dni przed rozpoczęciem obecnego sezonu trafiłem na całą serię tekstów ludzi, którzy o wiele lepiej ode mnie znają się na tym sporcie. Grzmieli, że z uwagi na lockout, a tym samym skrócone przygotowania, które spowodują, że drużyny będą słabo zgrane (zwłaszcza te w których nastąpiły zmiany personalne) oraz zmianę kilku przepisów, czeka nas delikatnie mówiąc niezbyt pasjonujący sezon.
Po trzech tygodniach z całą pewnością możemy stwierdzić, że ich prognozy jak na razie sprawdzają się w stopniu porównywalnym z długoterminowymi prognozami pogody naszych krajowych meteorologów.
Pierwsze trzy tygodnie obecnego sezonu najlepiej oddaje slogan zapożyczony z innej ligi, której ze względu na lockout na razie nie będzie potrzebny, więc możemy im go zarekwirować: „Where amazing happens”.
Bills pokonują Pats
Możecie mi wierzyć bądź nie, ale przy 21-0 w drugiej kwarcie przełączyłem się na inny mecz. Wiem, ze jako fan Pats zrobiłem rzecz niewyobrażalną, ale uznałem, ze nie ma szans, żeby w tym pojedynku jeszcze cokolwiek ciekawego mogło się wydarzyć.
Nie mogłem przecież przewidzieć, że Tom Brady mając w tym momencie na swoim koncie ponad dwa życiowe mecze w tym sezonie zakończy mecz z 4 INT (wyrównanie „rekordu” jego kariery), które co gorsza Bills zamienią na 24 punkty. Potwierdziły się niestety obawy, o których wspomniał również w komentarzach pod poprzednim tekstem jeden z czytelników mojego bloga, że niedobrze wygląda defensywa Pats.
Bills przerwali najdłuższą aktywną serię porażek w NFL (i 3 najdłuższą w historii ligi) – przegrali 15 ostatnich spotkań z Pats. Żadna inna drużyna w historii ligi nie wygrała dwóch z rzędu spotkań, w których przegrywała co najmniej18 punktami. Metamorfozę przechodzi absolwent Harvardu Ryan Fitzpatrick, którego jedynym powodem do dumy była do tej pory jego alma mater. Rewelacyjnie gra running back Fred Jackson, nagle okazało się, że w Buffalo są jacyś wide receivers. Panie i panowie: oto Buffalo Bills AD 2011 - bilans 3-0!
Nightmare Team
Tak tak mowa o Philadelphia Eagles, którzy mieli być drużyną marzeń, ale póki co mają bilans 1-2 i dwie porażki z rzędu. Co gorsza prawdziwym koszmarem jest póki co ten sezon dla Michaela Vicka. Po wstrząśnieniu mózgu w poprzednim meczu, teraz złamał lewą rękę.
Cóż, osobiście mam taką teorię, że suma szczęścia zawsze równa się zero. Mam nadzieję, że w stosunku do Vicka ona się nie sprawdzi, bo biorąc pod uwagę z „jak dalekiej podróży wrócił” teraz musiałaby go czekać prawdziwa katastrofa.
Nie tylko Bills
Detroit Lions, Cleveland Browns i wspomniani już Bills to drużyny, które los ciężko doświadczał przez ostatnie sezony. Nikt nie chciałby być w skórze fanów tych ekip w ostatnich latach. Przez ostatnie 10 te trzy ekipy zanotowały w sumie trzy zwycięskie sezony. W tym po 3 rozegranych spotkaniach mają w sumie bilans 8-1.
Zwłaszcza Lions wyglądają rewelacyjnie, Matthew „o ile tylko zdrowie dopisze” Stafford oraz Calvin Johnson stanowią póki co zabójczą broń i co najważniejsze „Lwy” przechylając szalę zwycięstwa na własną korzyść w końcówkach spotkań pokazują charakter, do którego zobowiązuje ich nazwa.
Quo Vadis Vikings?
Od słynnego INT Bretta Favre’a w finale konferencji NFC w 2009 roku przeciwko Saints, nastał bardzo smutny okres dla fanów Vikings.
Niestety wygląda na to, że Donovan McNabb nie jest tym facetem, który jest w stanie to zmienić. Powróciły stare koszmary D-Maca, znowu ( w Eagles trwała nieustannie) trwa publiczna debata czy nie powinien usiąść na ławce. Paradoksalnie, gdyby mecze w NFL trwały 30 minut, Vikes mieliby bilans 3-0.
Już tydzień temu Vikings ustanowili rekord NFL przegrywając dwa mecze z rzędu, w których do przerwy prowadzili co najmniej 10 punktami.
Jak widać postanowili jednak jeszcze trochę podkręcić ten wynik.
Krótka piłka
Darren McFadden z Raiders przebiegł z piłką171 jardów w 19 próbach w pojedynku z New York Jets, której mało kto prześlizguje się biegając z piłką. 70 jardowy bieg McFaddena był dłuższy od poprzedniego najdłuższego biegu przeciwko defensywie Rexa Ryana o całe35 jardów.
Rewelacyjny występ Wesa Welkera, który mimo porażki miał mecz kalibru Jerryego Rice’a (217 jardów) i po 3 spotkaniach ma już 458 złapanych jardów czyli 54 procent wszystkich w zeszłym sezonie.
Tennessee Titans nie mieli we wrześniu żadnego kick off returnu! 11 touchbacków. Przesunięcie miejsca, z którego wykonywane są kickoffy może skutkować falą bezrobocia w special teams.
Najlepszą ekipą w NFL trochę niezauważenie i w cieniu innych wydarzeń pozostają aktualni mistrzowie czyli Green Bay Packers, którzy nie zanotowali jeszcze porażki.
Takie rzeczy to tylko w Ameryce. Bohaterem drugiego tygodnia rozgrywek został człowiek, który dostał się do NFL z reality show. Poza tym trwa dobra passa zespołów, na które nikt nie postawiłby przed sezonem złamanego centa. Pech Michaela Vicka w najmniej odpowiednim dla niego momencie sezonu, a także narodziny nowej gwiazdy i jak zwykle kilka słów o starych gwiazdach – taki był 2 tydzień sezonu NFL.
Reality Man
Trzy lata temu Spike TV oraz była gwiazda NFL Michael Irvin wpadli na pomysł, że stworzą reality show, w którym będzie mógł wystąpić każdy kto myśli, że mógłby zagrać w NFL. Zgodnie z założeniami programu, nagrodą miało być miejsce w składzie treningowym Dallas Cowboys i udział w training campie. W jaki sposób Irvin przekonał do tego Jerry’ego Jonesa pozostanie jego słodką tajemnicą, tak na marginesie dzisiaj Jerry jest winny Irvinowi dużą butelkę dobrego trunku.
Zwyciezcą programu został Jesse Holley, który wcześniej został pogoniony z Cincinnati Bengals oraz z drużyny z Canadian Football League BC Lions. W 2009 oraz w 2010 roku Holley nie załapał się do ścisłego składu Cowboys (pozostawał w practice team). Przed obecnym sezonem wskoczył jednak do 53 – osobowej kadry, jako wide receiver no 5.
W drugim tygodniu rozgrywek w trakcie dogrywki w pojedynku z San Francisco 49 ers Holley złapał podanie od Tony’ego Romo i tylko jednego jardu zabrakło do zaliczenia przez „człowieka znikąd” 78 jardowego TD. Holley został złapany na jard przed endzone, co umożliwiło zdobycie Cowboys 3 zwycięskich punktów z field goala.
Historię Jesse Holleya można porównać chyba tylko do zekranizowanych losów Vincenta Papale, który w bardzo podobny sposób został zawodnikiem Philadelphia Eagles (film „Vince Niepokonany” z Markiem Whalbergiem – jak zwykle fantastyczne polskie tłumaczenie oryginalnego tytułu „Invincible”).
Dzięki Holleyowi i wygranej znacznie polepszyły się nastroje w obozie Cowboys po pierwszym bardzo nieudanym występie.
Cam Newton
Tak nazywa się nowy quarterback Carolina Panthers. Ma zbawić ekipę Panter, które w ostatnich sezonach przeważnie zawodzą i grają poniżej oczekiwań ich fanów.
Po dwóch pierwszych meczach bilans Panthers wynosi 0-2, ale chyba nikt z kibiców nie ma wątpliwości, że czasy gdy ich quartebackiem był Jake Dellhome czy inny „wynalazek” i „jakość” jaką dawali zespołowi mają już prawdopodobnie za sobą.
Cam Newton w dwóch przegranych spotkaniach podawał łącznie na854 jardy! Po422 jardach przeciwko Arizonie Cardinals, dało się słyszeć głosy, że „Młody” długo poczeka sobie na taki kolejny mecz w karierze. Czekał aż tydzień i przeciwko Green Bay Packers zanotował432 jardy. W meczu z obecnymi mistrzami Newton dostał porządną lekcję o starego lisa Charlesa Woodsona, który przechytrzył go dwukrotnie łapiąc dwa jego podania.
Wracając do Newtona to nikt inny w historii nie podawał na tyle jardów w dwóch swoich pierwszych meczach w karierze (drugie miejsce zajmuje Todd Marinovich z Raiders, który w sezonie 91-92 po dwóch pierwszych meczach w NFL miał638 jardów).
Wiem, że futbol, zresztą jak każdy sport zespołowy polega na zwycięstwach, a nie statystykach (choć nie wiem czy w baseballu jednak te statystyki nie są najważniejsze – oni tam liczą przecież wszystko), ale na pewno fani Panthers mogą spoglądać w przyszłość z nadzieją, że beznadziejni rozgrywający będą omijać szerokim łukiem ich klub przez kilka dobrych następnych lat.
Brady show
Jeżeli chcecie quarterbacka, który niesamowite statystyki potrafi połączyć ze zwycięstwami, to mamy Toma.
I wierzcie mi to nie są statystyki z NFL Madden na najniższym poziomie.
Po Dolphins, tym razem Chargers musieli uznać wyższość Brady’ego i New England Patriots.
Nie ma co popadać w euforię, mając na uwadze poprzednie fantastyczne sezony regularne Pats, ale jak na razie wygląda to naprawdę co najmniej obiecująco.
Passa Bills
Seria dwóch zwycięstw, tym bardziej nad Chiefs i Raiders, raczej nie spowodowałaby euforii w obozach większości ekip w lidze, ale jeżeli „właścicielami” tej serii są Buffalo Bills, którzy po zaledwie dwóch meczach osiągnęli połowę zwycięstw, które udało im się zgromadzić przez cały zeszły sezon, to musicie przyznać, że może to być powód do dumy i świętowania. A co?! Fanom Bills też należy się trochę radości.
Bills zaczynają przymierzać się do pociągu z tablicą „Nobody believed in us”, którym to pociągiem wiele zespołów dojechało do playoffs, a niektóre nawet osiągały sukcesy w decydującej fazie rozgrywek.
Jest tylko jeden problem, który polega na tym, że kolejnym rywalem ekipy z Buffalo są New England Patriots, a więc zanosi się na koniec serii, co nie zmienia jednak faktu, że w grze Bills jest widoczny znaczny postęp i na pewno licznik zwycięstw w tym sezonie nie zatrzyma się na dwóch zwycięstwach.
Krótka piłka
Podobnie jak Bills trwa sen Detroit Lions, którzy również jeszcze nie przegrali, ale którzy mimo wszystko mają znacznie większy potencjał niż Bills i mocniejszy skład. Lions mają kosmiczną jak dla nich różnicę zdobytych/straconych punktów po dwóch meczach: plus 52.
Nawet mnie, fana Patriots, bolą zęby od patrzenia na Indianapolis Colts AD 2011. Chyba nie ma i długo nie było drużyny tak bardzo uzależnionej od jednego zawodnika.
Nie udał się powrót Vicka do Atlanty. Mecz zakończył się porażką Eagles, dla Vicka zakończył się wstrząśnieniem mózgu, a co gorsza chyba nawet obecność Vicka do konća nie pomogłaby zdecydowanie słabszym tego dnia Eagles.
Pierwszy tydzień rozgrywek NFL już za nami. Już jutro kolejna seria spotkań, ale wróćmy jeszcze do poprzedniego tygodnia. Sezon rozpoczął się w rocznicę wydarzeń, które dziesięć lat temu wstrząsnęły nie tylko Stanami Zjednoczonymi ale i całym Światem. Po wspomnieniach i oddaniu hołdu ofiarom i bohaterom tamtych wydarzeń, przyszedł czas na futbol.
Było kilka niespodzianek, jeden wielki nieobecny, kolejny wielki potwierdził swoją klasę, a zaczęli już tradycyjnie w czwartek mistrzowie NFL.
W mistrzowskiej formie
Green Bay Packers najpierw odebrali mistrzowskie pierścienie, a następnie odebrali New Orleans Saints jakiekolwiek nadzieje na dobry wynik w pierwszym meczu nowego sezonu NFL.
Packers wyglądali jakby byli lekko podrażnieni faktem, że miano Dream Teamu przypadło innej ekipie, a nie aktualnie panującym mistrzom ligi. Ofensywa Packs prowadzona oczywiście przez Aarona Rodgersa wyglądała jakby była w pełnym gazie, w formie znacznie częściej spotykanej gdzieś w środku sezonu regularnego, aniżeli w pierwszym meczu.
Zarówno 42 zdobyte punkty, ale i styl zwycięstwa, którego nie oddaje w miarę bliski wynik (42-34) wskazują, że Packs mogą być równie groźni jak w poprzednim sezonie. Wiadomo, że trudno po pierwszym meczu o czymkolwiek przesądzać i definitywnie rozstrzygać, ale z pewnością Rodgers & co potwierdzili wysokie aspiracje.
Pojedynek wagi ciężkiej
Kolejną ekipą, która zaczęła od wysokiego C są Baltimore Ravens, którzy nie dali szans ekipie Pittsburgh Steelers. W pojedynkach obu drużyn, „trup ściele się gęsto”, a mecze przeważnie do samego końca trzymają w napięciu. Tym razem, lekkie, łatwe i przyjemne 35-7. No contest. Steelers jakby nie dojechali. Obrona Ravens popsuła wieczór Big Benowi i jego ofensywie (3 interceptions i 4 fumbles recovered), z kolei Joe Flacco (17/29, 224 yds, 3 TD) i Ray Rice (107 yds w 19 próbach) poprowadzili drużynę z Baltimore do niespodziewanie łatwego zwycięstwa.
Podobnie jak powyżej, jedno zwycięstwo jest tylko jednym zwycięstwem, ale w obu przypadkach możemy mówić o tzw. statement win.
A jednak nie zagrał
Po 227 startach, Peyton Manning po raz pierwszy nie rozpoczął meczu Colts. Tym samym jedyny człowiek, który mógł pobić (i według wszystkich znaków na niebie miał to zrobić) rekord Bretta Favre’a nie pobije. Pomyliłem się ja, w błędzie była również większość ekspertów za Oceanem.
Z bardziej przyziemnych spraw, jeżeli Peyton szybko nie wróci do zdrowia, to będzie to bardzo „długi” sezon dla Colts. Kerry Collins, który nomen omen aparycją w postaci siwej brody i wiekiem bardzo przypomina Bretta, raczej prochu już nie wymyśli. Colts bez Manninga mogli poczuć to co większość pozostałych zawodników w NFL, którzy nie mają quarterbacka tego kalibru co Peyton (ostatnio przeczytałem gdzieś opinię, która bardzo mi się spodobała zgodnie z którą w lidze są 32 miejsca dla podstawowych QB, ale z pewnością nie ma tylu zawodników w lidze, którzy by zasługiwali na to miano).
Trudno w tych okolicznościach oceniać zwycięstwo Texans (i ich aspiracje) nad Colts 34-7. Wyglądało na formalność, poza tym w pierwszym meczu obu ekip w zeszłym sezonie (z Manningiem) również lepsi okazali się Texans.
Nie będę pisał o wesołym traktorzyście z Hattiesburgha w Missisipi, ale jeżeli niedyspozycja Peytona będzie się przedłużać, to nie zdziwiłbym się gdyby telefon pokładowy w jego traktorze zaczął częściej dzwonić…
Światełko w tunelu.
Buffalo Bills, Detroit Lions. Kibice obu tych ekip, których los , ale również nieudolność ich kadr zarządzających, sztabów szkoleniowych i samych zawodników, nie oszczędzały w ostatnich latach, mogą mieć cień nadziei po pierwszej serii spotkań. Oczywiście pojedyncze zwycięstwa identycznie jak w przypadku faworytów rozgrywek niewiele znaczą, ale fani Lions i Bills mogą mieć powody do zadowolenia.
Bills rozgromili KC Chiefs, którzy oczywiście również potęgą nie są, ale wygrana na wyjeździe 41-7 robi wrażenie.
Z kolei Lions pokonali również na wyjeździe Tampa Bay Buccs 27-20 dzięki świetnemu występowi Matthew Stafforda, który jeżeli tylko będzie zdrowy (a z tym bywa niestety róznie), może sprawić jeszcze więcej radości fanom Lions.
Rekordowy mecz
Trzecią ekipą, obok Ravens i Packers, która zrobiła równie dobre wrażenie w pierwszym meczu są New England Patriots.
Tom Brady na dzień dobry zanotował 517 jardów ( w tym 99 na TD do Wesa Welkera) i 4 podania na TD i został 11 quarterbackiem w historii, który zanotował podania na co najmniej 500 jardów w jednym meczu.
Co ciekawe jego vis-a-vis Chad Henne uzbierał tych jardów 416, co jest oczywiście jego najlepszym wynikiem w karierze. W sumie oba zespoły zanotowały „górą” 906 jardów - rekord NFL.
Dla Patriots to 8 z rzędu sezon, który rozpoczynają od zwycięstwa, więc również nie ma co wyciągać zbyt pochopnych wniosków, ale taka forma ofensywy musi cieszyć.
Nie chciałbym narzekać i złowróżyć, ale mam nadzieję, że nie będzie powtórki z rozrywki (z ostatnich sezonów): czyli rewelacyjny sezon regularny i później rozczarowanie w playoffs.
Skończył się lockout. Będzie football. Jesteśmy uratowani. My i nasze niedziele przed telewizorami. Na moim blogu lockout trwał jeszcze dłużej, ale do tego już pewnie zdążyłem przyzwyczaić resztki moich czytelników (o ile ktokolwiek jeszcze się ostał).
Już tylko tydzień dzieli nas od startu kolejnego sezonu, który - podkreślę to raz jeszcze – na szczęście się odbędzie (szkoda tylko, że Taniec z Gwiazdami nie odszedł w krainę wiecznego lockoutu – to dla tych, którzy mają w domu jeden telewizor). Na szczęście ta najdłuższa z wszystkich lig przerwa w rozgrywkach, która wydaję się trwać latami, nie wydłuży się jeszcze bardziej – nasi koledzy z NBA póki co nie mają tego szczęścia.
Nie mam zamiaru pisać o preseason, moje zdanie na temat tych rozgrywek nadal się nie zmieniło (max dwa mecze i gramy na poważnie), postaram się opisać co nowego i ciekawego słychać w NFL przed zbliżającym się wielkimi krokami sezonem?
Dream Team
Przyznam szczerze, że w tym roku pierwszy raz odkąd interesuję się NFL usłyszałem to pojęcie w odniesieniu do futbolu amerykańskiego. A wszystko dzięki Philadelphii Eagles, którzy nie dość, że mają jednego z najbardziej niesamowitych - zarówno pod względem sportowym jak i pozaboiskowym - zawodników w lidze (Vick) to na dodatek pozyskali 14 zawodników. Nie byłoby w tej liczbie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że większość z tej 14 to zawodnicy o naprawdę uznanej renomie i nazwiska większości za nich nie są obce nawet średnio zorientowanym fanom NFL. Vince Young, Nnamdi Asomugha, Dominique Rodgers-Cromartie, Jason Babin, Cullen Jenkins, Young, Ronnie Brown and Anthony Hargrove naprawdę robią wrażenie. Zwłaszcza ciekawie będzie zapowiada się nowa opcja w ofensywie, w której razem na boisku mogą pojawić się Vick i Young.
Oczywiście wszyscy dobrze wiemy, że w sporcie ani wielkie nazwiska, ani tym bardziej wielkie pieniądze absolutnie nie gwarantują sukcesu, ale po pierwsze nazwiska nowych Eagles nie są aż tak wielkie, a po drugie cała otoczka wokół Eagles, atmosfera Philadelphi, fani niespotykani nigdzie indziej (tak, to Ci sami, którzy „zasłynęli” tym, że wygwizdali i obrzucili śnieżkami samego św. Mikołaja wiele lat temu), Vick, który wrócił z naprawdę bardzo dalekiej podróży, nie dopuszczą do tego, żeby komuś zagotowało się pod kaskiem.
Nowe twarze wśród Patriots
Od kilku sezonów Patriots nie rozpieszczają nas. Nas czyli fanów ekipy z New England.
Potrzeba zmian była dla mnie oczywista, coś się wypaliło, potrzebna była świeża krew, nowy impuls, ale na to, że zapewnić to ma pozyskanie Chada Ochocinco i Alberta Hayneswortha nie wpadłbym nigdy.
Jeżeli chodzi o wartość sportową to obaj panowie z pewnością okażą się przydatni, pod warunkiem, że… No właśnie, pod warunkiem, że skoncentrują się na grze i zespole, co patrząc na ich ostatnie poczynania wcale takie oczywiste nie jest. Haynesworth dał czadu w Waszyngotnie, pokłócił się z wszystkimi i obraził na wszystkich w organizacji, nie miał ochoty na grę i trenowanie (nie pasowała mu pozycja na jakiej miał grać czy coś takiego) , w efekcie czego został zawieszony przez Redskins.
Z kolei Chada Ochocinco, człowieka, który zmienił sobie swoje nazwisko (Johnson) na numer z którym gra nikomu przedstawiać nie trzeba – niewiele jest równie barwnych i zakręconych (niestety nie zawsze w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to znaczy rzadko idzie to w parze z jego dobrą grą) w całym NFL.
Rozumiem, że można popełnić stwierdzenie, że kto inny jak nie Bill Belichick może dać sobie z nimi radę. Najlepszy trener w NFL – no właśnie czy aby na pewno? Czy przypadkiem od kilku sezonów nie widzimy, że jednak wielki BB się powoli wypala? Obym się mylił i obym musiał odszczekiwać te słowa na moim blogu na początku przyszłego roku. Ale pamiętajmy, że z Randym Mossem Bill sobie ostatecznie nie poradził i pamiętajmy, że ani Ochocinco ani Haynesworth nigdy nie osiągnęli i już pewnie nie osiągną takiego poziomu sportowego jak Moss.
Czy Peyton zdąży?
Jako fana Patriots kusi mnie, żeby napisać: „oby nie zdążył, oby nie zdążył” i wbić jakąś igłę w lalkę z numerem 18 (oczywiście nie mam takowej). Ale z drugiej strony pamiętam kontuzję ( i pamiętam Bernarda Pollarda), która wykluczyła Toma Brady’ego z całego sezonu i dla dobra rywalizacji Pats z Colts wolę jednak żeby Peyton był zdrowy.
Czy będzie gotowy na pierwszy mecz?
Media w Stanach doktoryzują się na ten temat, ale wszystkie znaki na niebie wskazują, że Peyton jednak zdąży. Nawet fakt, że Colts pozyskali Kerry’ego Collinsa raczej nie zmieni tego, że Peyton wystartuje za tydzień. Poza tym zatrudnienie Collinsa niweluje do zera ryzyko, że rozgrywającym Colts w przypadku odnowienia urazu Manninga mogą być ludzie, którzy nazywają się Curtis Painter i Dan Orlovsky.
Brett Favre ciągle żywy.
No oczywiście, że nie mogło zabraknąć wzmianki o No. 4.
Duch Bretta Favre’a podobno był widziany na kilku training campach w ostatnich tygodniach.
Najczęściej ponoć w Cincinatti, gdzie Carlson Palmer oznajmił wszem i wobec, że nie będzie dłużej grał w Bengals. Również w kontekście kontuzji karku Peytona, podobno ktoś widział traktor Bretta pod ośrodkiem treningowym Colts czy też raczej ktoś z szefów Colts widział Bretta na traktorze na jego farmie.
Tak czy inaczej, dopóki przyszły sezon się nie skończy, nie uwierzę, że nie zobaczymy Bretta w barwach którejś z drużyn. Najnowsze plotki łączą Bretta z Miami? Kto wie może on też zabierze swój talent na Florydę?
Najciekawsze „transfery”
Poza wyżej wymienionymi to na pewno:
Donovan McNabb w Minnesota Vikings, Kevin Boss w Oakland Raiders,Matt Hasselbeck w krainie Jacka Danielsa, Braylon Edwards w SF 49ers, Reggie Bush przeniósł swój talent na Florydę (Miami Dolphins), Plaxico Burress w NY Jets.
Ok. to na razie tyle, obiecuję napisać coś jeszcze przed rozpoczęciem sezonu.
Pamiętam, że kiedyś pod jednym z wystawionych na moim blogu filmików, ktoś napisał w komentarzach, że wychował na nim (wystawionym wówczas filmie) kilku fanów NFL.
Poniżej kolejne rewelacyjne video z najlepszymi obrazami sezonu 2010. Nie wiem czy wychowają się na nim nowi fani NFL, ale jeżeli przynajniej jedna osoba po jego obejrzeniu złapie bakcyla, albo chociaż postanowi dać szansę tej dyscyplinie sportu, to myślę, że warto go tutaj wstawić.
Dla wszystkich aktualnych fanów NFL, którzy przypadkiem jeszcze tego nie widzieli - lektura absolutnie obowiązkowa.
Warning: Wszystkich, którzy nie są jeszcze fanami NFL, a po jego obejrzeniu "się wciągną" ostrzegam, że przez najbliższy rok może nie być futbolu - więc oglądacie na własną odpowiedzialność;)