Menu

Statua Sportu

od 2007 roku - mój mocno subiektywny blog o sporcie - głównie o tym zza Oceanu

Sezon uważam za otwarty

bartman7

mmqb-lynch-marshawn

Wiem, że jesteśmy już po dwóch kolejkach spotkań, a mój blog milczy, ale miałem pewne problemy techniczne, o których później.

Sezon, tradycyjnie zaczynał się w czwartek o 2:30 w nocy, czyli na - w najlepszym wypadku - 6 godzin przed tym jak powinienem pojawić się w biurze, ale tym razem z uwagi na to, że grali moi Patriots, to oczywistym było, że bez względu na wszystko i tak będę oglądał. Po czym zasnąłem zapominając nastawić budzika… Ale futbolowi bogowie prawdopodobnie nade mną czuwali i obudziłem się bez budzika o 2:19. Minutę zbierałem się w sobie, czy to aby na pewno dobry pomysł, aby wstawać o tej porze w środku tygodnia na mecz NFL. 10 minut później gdy usłyszałem „Star Spangled Banner” (jakby ktoś jeszcze przypadkiem nie wiedział mam „świra” na punkcie przedmeczowych hymnów) nie miałem już żadnych wątpliwości, że to była dobra decyzja.

Początek meczu nie powalał jednak na kolana. Patriots nie wyglądali zbyt dobrze w defensywie, zwłaszcza w początkowej fazie, podobnie zresztą odczucia miałem w kolejnym meczu z Bufallo Bills.

Dziura po Wilforku w D-line wydawała mi się być tak samo wielka jak on sam. Miałem wrażenie, że po odejściu Revisa  i Brownera, nie mamy ani pół dobrego cornerbacka. Z biegiem obu meczów Pats w tym sezonie, obrona jakby się rozgrzewała, budził się Gronk, który do czasu, aż nie wprowadzony zostanie przepis, że przeciwko niemu zespoły mogą bronić w trzynastu, jest nie do zatrzymania.

A przede wszystkim, jednego czego jestem pewny po tych dwóch pierwszych meczach, to tego, że w stanie Massachusetts czym prędzej trzeba postawić pomnik sędziemu Richardowi Bermanowi.

Każdy kto widział Brady’ego w dwóch pierwszych meczach musi przyznać, że Brady jest w rewelacyjnej formie, wygląda jakby cała ta sprawa z Deflategate tylko go zmobilizowała do udowodnienia całemu światu, że nawet gdyby miał rzucać piłkami lekarskimi to i tak poradzi sobie ze Steelers, Bills czy innymi Colts, którzy staną mu na drodze.

W wygranym meczu ze Steelers miał 25 z 32 podań skutecznych, na w sumie 288 jardów, w tym 4 podania na TD. W pewnym momencie miał tyle samo podań na TD co podań niecelnych. Z kolei w meczu z Bills, również wygranym, Brady podawał w sumie na 466 jardów (drugi wynik w karierze), w tym 3 podania na TD.

Nie wiem czy w Bostonie są wybory prawnika roku, w każdym razie w tym roku konkurs jest już rozstrzygnięty, nawet mimo tego, że zwycięzca jest z Nowego Jorku.

Ale, żeby nie było za pięknie i żeby sprawdziło się moje „ulubione” powiedzenie, że suma szczęścia zawsze równa się zero, w pierwszą niedzielę sezonu regularnego ni stąd ni z owąd, bez ostrzeżenia, przestał mi działać GamePass. Jeszcze nie zdążyłem przez 3 lata napisać tekstu pochwalnego na temat tego jak to bez zarzutu funkcjonuje mi ta najfajniejsza zabawka każdego fana NFL, a tu taka niespodzianka. Moje próby interwencji, we wszelkich możliwych supportach, contactach, pozostały do dnia dzisiejszego bez odpowiedzi – może nie zrozumieli mojego angielskiego ?

W każdym razie w ostatnią niedziele czyli w drugą kolejkę tego sezonu gamepass nie dawał znaku życia nadal. O 17.45 podjąłem decyzję, której mam nadzieje, że mój księgowy nie będzie żałował – kupiłem od nowa kolejną subskrypcję na cały sezon. I gamepass ruszył. Jeżeli mnie skasują podwójnie, nie omieszkam Was powiadomić. W każdym razie mogłem dzięki temu zobaczyć mecze drugiej kolejki.  Rozpocząłem od meczu Pats z Bills, który zakończył się nie tylko wygraną ekipy z Foxboro, ale także najkrótszym pożegnaniem trenerów w historii ligi – myślę, że trwało około pół sekundy.

Kolejnym meczem, na który postawiłem był pojedynek Philadelphia Eagles z Dallas Cowboys. Nie wiem dlaczego mam sentyment do tej dywizji. Nie wiem czy to magia 4 wielkich miast: Dallas, Philadelphia, Washington i Nowy Jork, czy fakt, że kilka lat temu to rzeczywiście była jedna z najlepszych, jak nie najlepsza i najbardziej wyrównana dywizja w futbolu.  W każdym razie zawsze gdy nie grają Patriots, to moje oczy w pierwszej kolejności zwracają się w kierunku NFC East.

Tym razem nie trafiłem dobrze. Mecz był fatalny, jeszcze bardziej niż nasz jeden krajowy piłkarz. Fatalny jeżeli chodzi o poziom, o przebieg meczu i fatalny w skutkach.

Do przerwy 6-0. Pół godziny czystego czasu gry i chłopaki nazbierali w sumie 6 punktów (słownie: sześć).  Najlepszy chyba (pisze chyba bo jak widziałem co wyprawiał w tym meczu to nie wierzę w to, że mógł być najlepszy) running back zeszłego sezonu, w tym meczu uzbierał w 13 próbach: nie zgadniecie… 2 jardy. DWA ! Czyli przesunął w sumie swoją drużynę w ogólnym rozrachunku o dwa kroki do przodu ! I to przeciwko swojemu byłemu zespołowi.

Ale spokojnie i tak nie był najsłabszym ogniwem w ataku swojej drużyny. Pobił go zdecydowanie Sam Bradford. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem słabszy występ quarterbacka.  Miał 3 interceptions w tym jedno w end zone Cowboys. Potykał się o własne nogi, o nogi kolegów, nie łapał wznowień centra. Po prostu One Man Show.  Nie był w stanie wykorzystać nawet tego, że Cowboys też grali bez quarterbacka, po tym jak kontuzji złamania lewego obojczyka doznał Tony Romo. Bradford grał tak, że Cowboys tego dnia wystarczył dobrze usposobiony WR Terrance Williams. Jeżeli Tim Tebow jest naprawdę słabszy od Bradforda, to proszę i apeluję niech nigdy nie próbuje wracać do NFL (choć trudno mi sobie to wyobrazić, żeby mógł jednak być słabszy).

Cowboys mają bilans 2-0, ale nie mają Deza Bryanta i Tony’ego Romo, czyli praktycznie połowy drużyny, OK, połowy ataku. Eagles mają jak najbardziej zasłużenie bilans 0-2.

Na deser, który miał mi poprawić smak po niestrawnym pojedynku w Philadelphii zostawiłem sobie mecz na szczycie NFC czyli rewanż za zeszłosezonowy mecz o mistrzostwo konferencji NFC.

Packers – Seahawks.  Przed meczem zdumiała mnie informacja, że Aaron Rodgers nie rzucił INT na Lambeau Field od 2012 roku. 480 podań z rzędu bez INT. Mimo, że polował na niego tego wieczoru Richard Sherman, to kapitalna seria quaerterbacka Packs trwa nadal.  Rodgers błysnął w tym meczu umiejętnością wykorzystywania akcji, w których jeden z zawodników rywali nie wytrzymał ciśnienia, złapał offside i wiadomo było, że nawet w przypadku INT piłka wróci do następcy Bretta Favre’a. Pierwsza taka akcja zakończyła się podaniem na TD, a druga długim skutecznym podaniem, co ciekawe oba podania „bez ryzyka” poszły do zawodników pilnowanych w tych akcjach przez Shermana czym pewnie Rodgers specjalnie zagrał na nosie jednego z dwóch najlepszych CB w futbolu.

Co ciekawe oba „spalone” zrobił Michael Bennett, ten sam, który takim właśnie zagraniem przypieczętował zwycięstwo Pats w ostatnim Super Bowl, w akcji w której po niesamowitym INT Butlera Pats musieli jakoś wydostać się z pierwszego jarda przed swoim end zone.

Mecz zasłużenie wygrali Packers dowodzeni przez Rodgersa, który potwierdza, że zasłużenie zdobył nagrodę MVP. Choć trzeba przyznać, że był też taki moment w tym meczu, gdy obudził się z letargu  Russell Wilson i wyprowadził Seahawks na prowadzenie 17-16 na koniec 3 kwarty.

A ile to się naczytałem przed sezonem, że najpewniej Peyton Manning to już nie będzie ten sam Peyton, że stary, że to już nie to ramię i w ogóle. Po dwóch pierwszych meczach z nienajłatwiejszymi przeciwnikami jakimi są Baltimore Ravens i KC Chiefs, Broncos mają 2-0 i pomimo, że statystyki starszy z Manningów ma znacznie poniżej tych, do których nas przyzwyczaił przez ostanie 50 lat, to w znacznie gorszej sytuacji jest na pewno jego młodszy brat, który rozpoczął sezon od brawurowego 0-2 i nawet najbardziej widowiskowo grający WR w lidze (eksperci zastanawiają się czy to nie jest też najlepszy WR lidze) nie pomógł quarterbackowi New York Giants.

Johnny Manziel. Skoro w zeszłym sezonie jechałem z nim dosyć ostro (nawet trafił się wśród dwóch komentatorów moich wypocin ktoś kto bronił Manziela), to muszę też odnotować jego bardzo dobry występ. Johnny twierdzi, że teraz już skupi się tylko na futbolu i poświęci swoje ambicje dla dobra drużyny. Ja zastanawiam się ile razy już to słyszałem w świecie sportu, a złośliwi podkreślają, że nie przez przypadek oba podania na TD Manziel zanotował do Benjamina (vide: 100 $). Benjamin w ogóle miał mecz życia, bo do dwóch TD z podań Manziela dorzucił jeszcze trzeci TD po 78 jardowym punt returnie. Cleveland Browns pokonali Tennessee Titans, a Manziel wygrał bezpośredni pojedynek laureatów Heisman Trophy z QB Titans Marcusem Mariotą, który ma być drugą najlepszą rzeczą jaka przytrafiła się stanowi Tennessee od czasu Jacka Danielsa.

Po dwóch meczach nadal bez zwycięstwa pozostają między innymi: Baltimore Ravens, Indianapolis Colts, New Orleans Saints i Seattle Seahawks.

Panie i Panowie, po dwóch kolejkach Jacksonville Jaguars mają bilans 1-1 ! Amen !  

 

 

Welcome back !

bartman7

 

 

 

221 dni, 31 tygodni i 4 dni, 7 miesięcy i 9 dni…

 

Tyle czasu musieliśmy czekać na powrót najwspanialszej ligi na świecie.

 

Tak sobie myślę, że może specjaliści od marketingu i robienia kasy w NFL specjalnie tak skrócili sezon (oficjalna wersja jest taka, że to zbyt urazowy i kontaktowy sport by grać więcej meczów), żeby ta liga była towarem ekskluzywnym, wyjątkowym, żeby nigdy nam się nie znudziła i przejadła, bo to co jest rzadko i na co trzeba długo czekać jest najfajniejsze i najprzyjemniejsze… Żebyśmy kupowali co roku nowego Maddena i grali w niego bez opamiętania w trakcie najdłuższej przerwie w rozgrywkach ligowych pod słońcem. Żebyśmy kupowali na pocieszenie i z tęsknoty gadżety NFL, czytali książki, oglądali seriale i filmy o footballu… A propos filmów to bardzo ciekawie zapowiada się film „Concussion” z Willem Smithem (Trailer), który zobaczymy w „złagodzonej” wersji, prawnicy Sony doradzili producentowi usunięcie pewnych fragmentów, które mogłyby narazić na negatywne dla Sony roszczenia prawne ze strony NFL.

A propos prawników (nie wiem czy wiecie, ale autor niniejszego bloga przypadkiem zdał studia prawnicze i jeszcze większym przypadkiem skończył aplikację i zdał egzamin zawodowy), to jeszcze nigdy w mojej historii kontaktów z NFL nie mieliśmy tak ciekawej pod względem prawnym przerwy w sezonie.

Oczywiście piszę to z punktu widzenia i siedzenia fana Patriots – aktualnych mistrzów NFL.

Pierwsza sprawa zakończyła się niestety porażką nie tylko całej organizacji Patriots, ale przede wszystkim Aarona Hernandeza. Zawodnik, który powoli stawał się gwiazdą ligi i mógł stworzyć z Gronkiem najmocniejszy duet tight ends w futbolu (może i nawet jeden z najlepszych w historii), resztę życia spędzi oglądając świat zza krat. 15 kwietnia 2015 roku po procesie, w którym jedyną szansą Hernandeza było liczenie na ewentualne błędy proceduralne organów ścigania (vide case O.J. Simspona – najsłynniejszy proces sportowy ever), były zawodnik Pats został uznany winny zabójstwa pierwszego stopnia i skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

To niewiarygodne jak z bohatera setek tysięcy ludzi, człowieka zarabiającego miliony dolarów, tak błyskawicznie można sobie zmarnować życie… Mam nadzieję, że ta sprawa będzie przestrogą nie tylko dla innych młodych, utalentowanych sportowców, ale także dla nas wszystkich.. Nic nie jest nam dane na zawsze i każdy musi odpowiadać za swoje zachowanie i ponosić jego konsekwencje…

Drugi proces dotyczący Toma Brady'ego i słynnej na cały futbolowy świat afery Deflategate, zakończyła się w przeciwieństwie do wyżej opisanej sprawy wygraną zawodnika Pats.

O Deflatagate nie będę przypominał, bo wszyscy wiedzą o co chodzi. Po wyczerpaniu instancji wewnątrz NFL, sprawa trafiła do Sądu powszechnego, który uchylił 4-meczową dyskwalifikację Toma Brady’ego.

Abstrahując od wszystkich prawnych aspektów tego orzeczenia (a jest ich wiele), to sędzia Richard Berman uchylił karę, która już na zdrowy rozum była zbyt surowa (ok., nie jestem bezstronny, ale musicie mnie zrozumieć, Goodell chciał mnie pozbawić 4 meczów mojego ulubionego zawodnika z maksymalnie kilkudziesięciu jakie zostały mu do rozegrania w karierze).

Brady dostał karę podobną do zawieszenia za używanie sterydów, tylko dlatego, że stronniczy arbiter ustalił, że bardziej prawdopodobne niż nieprawdopodobne jest to, że Brady był co najmniej świadomy tego, że dwóch pracowników Patriots „spuściło” trochę powietrza z piłek w meczu, który Pats wygrali 35 punktami.

Wiem, że Spygate, wiem, że Dura lex sed lex, ale wiem też, że prawie każdy quarterback majstruje coś przy piłkach, każdy ma swoje preferencje co do sprzętu, którym gra i dlatego kara ¼ meczów sezonu regularnego to było zdecydowanie zbyt dużo. Tym bardziej, że Roger Goodell zrobił to czego nie zrobili na nieszczęście Hernandeza śledczy w jego sprawie, tzn. narobił całą masę baboli.

Z innych ciekawych wydarzeń, które miały miejsce w trakcie off-season, a które utkwiły mi w pamięci to:

  • Michael Vick w Pittsburgh Steelers
  • Reggie Wayne w New England Patriots (UPDATE: podzielił los Tima Tebow)
  • niejaki IK Enemkpali uderzył bez ostrzeżenia Geno Smitha, który podobno wisiał mu 600 dolców, złamał mu szczękę i Geno został wyłączony na 6-10 tygodni. Ladies and Gentelmen, your 2015 New York Jets !
  • 4 lipca w Dzień Niepodległości Jean Pierre – Paul z NY Giants miał drobny incydent z fajerwerkami w wyniku, którego lekarze musieli amputować mu palec wskazujący !
  • zawodnicy St.Louis Rams pobili się z zawodnikami Dallas Cowboys w trakcie wspólnego treningu.
  • Robert Griffin III (trzeci) jest trzecim quarterbackiem w Washington (jeszcze chyba ) Redskins.
  • Timowi Tebow zabrakło 5 dni, żeby dotrwać w składzie Philadephia Eagles do pierwszego meczu sezonu (8 dni do pierwszego meczu ekipy z Philly).
  • jeden z najlepszych safety w lidze Kam Chancellor nie może dojść do porozumienia z Seattle Seahawks i prawdopodbnie pierwszy mecz obejrzy w TV
  • nasz rodak „Babs” Aiyegbusi w stylu stanowiącym gotowy scenariusz na dobry film sportowy w amerykańskim stylu, dostał zaproszenie na testy do Minnesota Vikings. Wystąpił nawet w 3 meczach pre-season, jednak ostatecznie nie załapał się do składu na najbliższy sezon. Jak blisko było tego, żeby kolejny Polak wystąpił w NFL najlepiej wie pewnie sam „Babs” i sztab szkoleniowy Vikings. Tak czy inaczej wielki szacun „Babs”. Oby to nie była ostatnia szansa. Powodzenia !

 

A już dzisiaj o 2.30 naszego czasu początek nowego sezonu, mistrzowska ceremonia na Gillette Stadium, a zaraz potem New England Patriots z Tomem Bradym staną naprzeciwko Pittsburgh Steelers. Już od rana żyję tym wydarzeniem, aż z tej euforii kupiłem sobie dzisiaj dwa bilety na mecz Kansas City Chiefs z Detroit Lions w Londynie 1 listopada tego roku…

 

Super Bowl dla Patriots

bartman7

29906170001_4026779559001_Screen-Shot-2015-02-02-at-1-01-52-AM

Jeżeli prawdziwe jest powiedzenie, podobno chińskie, że jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, to powyższe zdjęcie powinno wystarczyć za cały mój wpis na blogu, za cały mój komentarz na temat tego co wydarzyło się w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Trzech twórców niesamowitej dynastii, jak dla mnie oczywiście najlepszej i największej w historii NFL, choć jak wiadomo obiektywny nie jestem i nie będę rzucał kamieniami do kogoś kto ma odmienny pogląd i jego zdaniem najlepsi ever byli Dallas Cowboys Aikmana czy San Francisco 49ers Montany i Rice'a.

To zdjęcie mówi wszystko o relacji, która wytworzyła się między trzema potężnymi facetami, pełnej wzajemnego szacunku, twardości, nieustępliwości i dążeniu do wspólnego celu bez względu na środki i straty jakie po drodze można ponieść, relacji, która doprowadziła całą trójkę i organizację, którą rządzą w to miejsce, w którym teraz się znajduje.

Sposób w jaki współfunkcjonują przez tyle lat Robert Kraft, Bill Belichick i Tom Brady jest kluczem do sukcesów New England Patriots. Sposób w jaki udało się pogodzić trzy nieprzeciętne osobowości, ich ego i pewność siebie musi budzić podziw i szacunek nawet wśród przeciwników.

 

Super Bowl numer 49 z perspektywy fana Pats, który kibicuje im od początku 2002 roku (Super Bowl XXXVI) był przeżyciem niesamowitym. Po 13 latach od pierwszego triumfu Panowie Kraft, Belichick i Brady zrobili to samo. 13 lat w tak morderczej dyscyplinie sportu, pod względem finansowym (Kraft), psychicznym i fizycznym (Belichick i Brady) brzmi jak całe stulecie.  Pierwszy i ostatni tytuł Montany dzieliło 8 lat, Staubaucha: 6, Aikmana: 3.

 

To najlepiej pokazuje czego byliśmy świadkami w Super Bowl 49.

 

Co do przebiegu samego meczu, trudno napisać coś więcej niż wszyscy sami widzieliśmy, co zostało powiedziane przez komentatorów, napisane przez dziennikarzy i ekspertów w mediach.

 

Patriots zaczęli dobrze i od samego początku wyglądali zdecydowanie lepiej niż Seahawks. Russell Wilson znowu nie dojechał na początkowe minuty meczu. Mimo to zgodnie z tradycją (przyznam szczerze, że nie mogłem uwierzyć w to, że ta statystyka może być prawdziwa) Patriots ponownie tak jak we wszystkich poprzednich Super Bowl duetu B&B nie zdobyli ani jednego punktu ! Dacie wiarę ? 6 Super Bowl, 6 pierwszych kwart, 90 minut, 0 (zero) punktów. Niewiarygodne. Jeszcze bardziej niewiarygodne było to, że Pats nie zdobyli żadnego punktu w tym Super Bowl, choć wydawało się to niemożliwie z przebiegu gry. Niestety Brady najwyraźniej wystraszył się nacierających na niego rywali i wyrzucił piłkę na oślep i ta jak na złość wpadła w ręcę Jeremy Lane'a. Lane na jego nieszczęście przypłacił to INT koszmarnie wyglądającą  kontuzją ręki, co gorsza dla Sehawks jak się później okazało nie mieli równorzędnego zastępcy, w miejsce Lane'a pojawił się Tharold Simon, czego Patriots oczywiście nie omieszkali wykorzystać w dalszej części spotkania i kilka kluczowych i skutecznych podań poszło w kierunku Simona.

Gdy wydawało się, że Seahawks są w ataku bezzębni tego dnia, nagle out of nowhere pojawił się Chris Matthews. Facet, który przez cały sezon nie złapał ani jednego podania. Facet, który jeszcze niedawno sprzedawał buty w Foot Lockerze. Facet, który powiedział agentowi, że nie wie czy da radę przyjechać na testy do Seahawks bo pracuje do późna. 4 złapane podania na w sumie 109 jardów, w tym najdłuższe na 45 i 1 TD w Super Bowl. W największym meczu w roku. Takie rzeczy możliwe są tylko w Ameryce...

W momencie gdy Matthews wyskoczył jak królik z kapelusza, po raz pierwszy zacząłem się obawiać, że może naprawdę futbolowi Bogowie rzucili jakąś klątwe na New England Patriots, za spygate, za niedopompowane piłki, za to, że w sumie swoje juz wygrali i czas na zmianę warty.

Uspokoiłem się gdy zostawilismy Sehawks zaledwie 31 sekund pierwszej połowy na odrobienie 7 punktowej straty. Prowadzilismy 14-7. 25 sekund efektywnego czasu gry później remisowaliśmy 14-14. Szlag trafił momentum, po przerwie Seahawks wypadli z szatni odmienieni.

Obudzili się wszyscy, Wilson, Lynch, brakowało jeszcze tylko, żeby Eli Manning z Davidem Tyree pojawili się przy sideline Seattle.

Na 12 minut i 10 sekund przed końcem Super Bowl 49 przegrywaliśmy 24-10. Pomyslałem, że jest jeszcze dużo czasu, no i że przecież mamy Toma Brady'ego. Pomyslałem też że z uwagi na przebieg meczu i wynik albo Brady to odrobi i będzie wielki albo tego nie odrobi i będzie głównym "ojcem" kolejnej porażki w SB. Ledwo zakończyłem powyższe rozważania (o 3 nad ranem człowiekowi różne myśli chodzą po głowie) a Tom Brady już leżał powalony przez defensywę Seahawks na ziemie. 2 down i 18 jardów do pokonania. No to mamy problem.

Na szczęście Brady wytrzymał tą niesamowitą presję i mając na przeciwko siebie gotowego mu "urwać głowę" w każdej akcji Michaela Bennetta, grającego świetny mecz Bobbyego Wagnera (miałem wrażenie, że jest dwóch Wagnerów, bo bez wględu na to przy którym sideline toczyła się akcja zawsze w pobliżu był Wagner) i dwóch fantastycznych defensive backów Shermana i Chancellora cierpliwie czekających na jakikolwiek błąd Brady'ego, poprowadził z więcej niż "Little help from his friends" Pats do prowadzenia 28-24 na 2 minuty i 2 sekundy do końca meczu. W tym momencie ktoś na twitterze napisał, że jeżeli tak skończy się ten mecz to facet odpowiedzialny za symulację Maddena, w której Pats wygrali z Seahawks 28-24 okaże sie geniuszem.

Spodziewałem się emocji w ostatnich dwóch minutach, ale w zyciu bym nie wymyslił tego co się wydarzyło w ostatnich sekundach tego sezonu National Football League.

Na minutę i czternaście sekund prze końcem piłka była na 38 jardzie Pats. Seahawks mieli 2 timeouty, kilkanaście sekund wcześniej Wilson wykorzystał jeden czas, co jak się później okazało było kluczowe dla losów tego spotkania. Pomyslałem 38 jardów, to i blisko i daleko (wiem, że to skrajnie głupie stwierdzenie, ale była 4 rano). Ogólnie byłem jakoś dziwnie spokojny i pewny, że to obronimy. I wtedy powróciły wszystkie najgorsze koszmary. Jermaine Kearse złapał podanie, które w skali niemożliwości, nieprawdopodobności i przypadkowości bije na głowę Helmet Catch. Przez chwilę myslałem jeszcze,że niemozliwe żeby to złapał, piłka musiała się na bank odbić jakieś 32 razy od ziemi w trakcie procesu jej łapania. Jak się okazało nie odbiła się ani razu.

Seahawks znależli się z piłką na 5 jardzie od end zone Pats. Na minutę i sześć sekund przed końcem. 66 sekund. Z Marshawnem Lynchem w składzie 5 jardów w 4 próbach w ponad minutę to brzmi jak żart. Beast Mode zdążyłby w tym czasie zdobyć z 5 TD.

I na dodatek mają 2 timeouty ! I to był klucz. 2 a nie 3. O 4 rano, sparaliżowany z emocji i przykuty do kanapy nie mogłem sie nawet ruszyć,a co dopiero wpaść na to na co wpadł Belichick (ok, nie będę ściemniał: wpadłem na to dopiero 3 dni po meczu, po przeczytaniu miliona analiz tej sytuacji). Zastanawiałem się dlaczego do jasnej cholery BB nie bierze timeoutu po tym jak Pats zablokowali Lyncha na pierwszym jardzie. W ogóle to byłem pewny, że go po prostu wpuszczą do end zone, żeby dać jak najwięcej czasu Brady'emu na doprowadzenie chociażby do remisu po field goalu.

Teraz już wiem dlaczego to Bill Belichick jest geniuszem, osiągnał to co osiągnał, jest najlepszym trenerem  - w tej chyba najtrudniejszej do "headcoachowania" dyscyplinie sportu na świecie - na pewno ostatnich 20 lat, jak nie w całej historii i ma 6 pierścieni mistrzowskich.

I to przechytrzył równie starego lisa jak on, nie jakiegoś nieopierzonego nowicjusza. Belichick wiedział, że przy jednym timeoucie, który został Seattle, w drugiej próbie muszą podawać, bo jeżeli Lynch nie wbiegnie do end zone, będą musieli stracić swój 3 timeout (2 wykorzystali po akcji Kearse'a) i znowu podawać przy 3rd down.

Sekundy uciekały jak szalone, Carroll z niedowierzaniem patrzył na Belichicka i zastanawiał się podobnie jak setki milionów ludzi przed TV (wydaje mi się, że liczba osób, które oglądały mecz i w tym momencie wiedziały co kombinuje BB będzie oscylowała w granicach błędu statystycznego) dlaczego nie bierzesz timeoutu ?!!?

Dzisiaj już wie dlaczego,wie też dlaczego przegrał ten Super Bowl, a przy okazji klasę pokazał Belichick, który w pomeczowych wypowiedziach bronił decyzji Carrolla.

Akcja, w której Butler złapał na lini endzone piłkę zmierzającą w kierunku Ricardo Locketta i która dałaby tytuł mistrzowski Seahawks przejdzie do historii NFL. Ja widziałem ją chyba z milion razy od poniedziałku i chyba nigdy mi się nie znudzi. Z różnych kamer, z róznym komentarzem. Jako fan Patriots nie potrafię sobie wyobrazić bardziej dramatycznej końcówki meczu futbolu amerykańskiego i to w Super Bowl.

Oczywiście to jeszcze nie był koniec, Bennett zdążył się jeszcze dać "wypuścić jak młody" i dlatego Pats nie musieli się głowić nad tym jak wydostać się z end zone i uniknąć safety, zdążyło też jeszcze dojść do całkiem sporej bójki jak na Super Bowl, ale tego nikt już nie będzie pamiętał nawet za tydzień.

Akcje Butlera wszyscy będą pamiętać jeszcze przez długie długie lata.

 

Tak samo będą pamiętać Toma Brady'ego i to jak poprowadził te dwie serie, które dały prowadzenie 28-24 Pats, a jemu miejsce na samym szczycie najlepszych QB w historii tej gry. Wiem, że to trochę niesprawiedliwe,że cała chwała spływa przeważnie na QB. Oczywistym jest, że bez Edelmana, Gronka, Vereena czy Amendoli, nie byłoby tych 14 punktów zdobytych w 4 kwarcie. Bez defensywy ten wynik nigdy nie utrzymałby sie na tym poziomie. Ale w tym przypadku absolutnie nie mam zamiaru protestować przeciwko wyborowi MVP. To z powodu tych 13 lat, o których pisałem na wstępie. W 2002 roku Edelman miał lat 16, Gronkowski 13, a Butler 12.

 

Tom Brady zobywał wtedy pierwszy Super Bowl i teraz po 13 latach powtórzył ten wyczyn. Dlatego dla mnie, jako fana Pats i Brady'ego od 13 lat, ten tytuł jest najbardziej cenny z wszystkich 4, które widziałem. 13 lat temu byłem młodszy o te 13 lat, inaczej podchodziłem do wielu rzeczy w moim zyciu, inaczej podchodziłem do przemijającego czasu.

Bez względu na to ile jeszcze Brady będzie grał, na to czy zdobędzie jeszcze jakiś tytuł, tym meczem definitywnie awansował do miana najlepszego zawodnika w historii tej dyscypliny sportu w mojej subiektywnej klasysfikacji. Od teraz będzie jak Jordan, Gretzky czy Zidane. Czyli bedzie nietykalny, tak samo jak MJ, który zawsze będzie dla mnie najlepszym koszykarzem w historii (zresztą sportowcem również) bez względu na to ile punktów, tytułów zdobędzie w swoim życiu Lebron czy inny Kobe, tak jak Zidane, który nawet gdyby Messi z Cristiano przez najbliższe 15 sezonów zdobywali po 100 bramek na sezon i tak będzie dla mnie "the best ever".

 

To tyle, konczę już bo zaraz zemdleje z tych emocji i wrażeń, które dostarczyło mi oglądanie Super Bowl i pisanie tego tekstu.

Widzimy się ponownie już za 6 miesięcy...

Ok żartuje, postaram się coś napisać, choć nauczony doświadczeniem poprzednich lat niczego obiecać nie mogę.

 

Final countdown

bartman7

SuperBowl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To już dzisiejszej nocy. Już tylko kilka godzin dzieli nas od najważniejszego wydarzenia sportowego każdego roku w NFL i największego sportowego wydarzenia pod względem medialnym z wszystkich imprez sportowych.

Dzisiaj rano i to na dodatek w polskiej telewizji słyszałem wypowiedź kibica, który mówił, że był na wszystkich Super Bowl, ale w tym roku boi się, że może nie dostać biletu, bo najtańsze "pod stadionem" zaczynają się 4500 dolarów i idą w górę.

4500 ?! A ja głupi myślałem, że wydałem w zeszłym roku w Lizbonie fortunę w postaci 650 euro za bilet na finał Ligi Mistrzów czyli najważniejszą imprezę sportową roku, tyle, że w Europie. Oczywiście ze względu na to co się wydarzyło w tamten wieczór w Lizbonie nie żałuję ani jednego euro z tych 650, ale to pokazuje tylko jaka róznica dzieli jednak finał LM od SB.

Jednak jeszcze tylko parę godzin i wszystkie te ceny biletów, ceny reklam, strój w jakim wyjdzie na scenę Katy Perry i wszystkie te inne sprawy, dla nas fanów futbolu amerykańskiego nie będą miały znaczenia. Na przeciw siebie staną dwie najlepsze drużyny w futbolu i zagrają o spełnienie swoich marzeń, niektórzy po raz pierwszy, niektórzy po raz 2 czy 6.

W tym wpisie postaram się porównać poszczególne formacje obu teamów, mam nadzieję, że uda mi się jednak zachować chociaż resztki obiektywizmu.

 

Quarterback

 

OK, może z tym obiektywizmem poczekam do następnej pozycji. Z ręka na sercu nie wiem kto na dzień dzisiejszy jest lepszy. Ale w Super Bowl, po tym co widziałem w tym sezonie, po tym jak został żywcem pochowany po meczu z Kansas City Chiefs, po tym jak sam juz wiele razy wątpiłem w to czy on "to jeszcze ma", po tych wszystkich latach oglądania NFL i bycia fanem Patriots, nie mogę postawić przeciwko Brady'emu. Wiem, że Rusell Wilson nie zagra drugiego takiego meczu z rzędu jak w finale konferencji przeciwko Packers, wiem, że jest młodszy i sto razy bardziej mobilny niż Tom, ale dzisiaj naprawdę się cieszę, że za moim centrem stał będzie zawodnik z numerem 12.

Patriots 1-0

 

Running back

 

Z jednej strony mamy Bestie, z drugiej strony 3-głowego smoka. Tak naprawdę jestem pewny, że Seahawks nie mają zielonego pojęcia kogo dzisiaj do boju w największym wymiarze rzuci przeciwko nim Bill Belichick. Może to być Blount, Gray i Vereen. Wszechstronność i elastyczność zdecydowanie po stronie Pats, ale co z tego skoro Marshawn Lynch może praktycznie wygrać sam każdy mecz i nie będzie do tego potrzebował wsparcia jakiegokolwiek innego running backa. Zaprawiony w boju, silny, jest jedną z największych ofensywnych nadziei ekipy z Seattle w tym Super Bowl.

 

Remis 1-1

 

Wide receiver

 

Osieroceni po odejściu Percy Harvina, który dawał im jakość na tej pozycji, ale nie dawał spokoju i atmosfery w szatni, wide receivers Seahawks muszą ustąpić miejsca Edelmanowi, LaFellowi i Amendoli. Może korpus WR Pats nie stanowi ryzyka długich podań, ale w akacjach na kilkanaście jardów są niezwykle skuteczni i trudno ich powstrzymać. W sumie to nie wiem czy to ich wina, że Brady nie gra długich podań czy może woli jednak wybierać krótsze podania.

Patriots 2-1

 

Tight end

G.R.O.N.K.

Patriots 3-1

 

Offensive Line

 

Bardzo wyrównane formacje. Obie skutecznie potrafią torować drogę i otwierać korytarze dla swoich running backów. Jednak wybieram formację Patriots z uwagę na lepszą ochronę, którą zapewniają Brady'emu. Po kompromitacji w 4 tygodniu z Chiefs, Tom Brady nie musiał się już oglądać przerażony przez ramię od pierwszej sekundy po snapie.

Patriots 4-1

 

Defensive line

 

Podobnie jak poprzednie linie, również bardzo zbliżony poziom. Z jednej strony dwóch świetnych defensive ends w barwach Sehawks: Michael Bennett i Cliff Avril, z drugiej strony mocarny Vince Wilfork, który może ma już najlepsze lata za sobą, ale jest nieocenionym liderem na boisku i poza nim. Jednak obiecałem sobie, że nie będzie remisów, dlatego wybieram formację Seahawks.

Patriots 4-2

 

Linebacker

 

Kolejne zbliżone do siebie poziomem formacje. Wiem, że za chwile pomyślicie, że piszę straszne głupoty i głoszę herezję i większość defensywnych pozycji wyszło mi na korzyść Pats, a przecież to Seahawks mają najlpeszą defensywę w lidze, ale albo jednak nie jestem w stanie napisać tego porównania obiektywnie, ale znowu wydaje mi się, że Jamie Collins (mój ulubiony linebacker Pats), Donta Hightower czy Rob Ninkowich są lepsi od Bobby Wagnera, KJ Wrighta i Malcolma Smitha.

Patriots 5-2

 

Cornerback

 

Przyjmijmy, że spór o to kto jest najlepszym aktualnie CB w lidze jest nierozstrzygalny, ja w każdym razie nie potrafię wybrać pomiedzy Revisem a Shermanem, więc zadecydować musi przegląd całych kadr. No i wychodzi mi, że Brandon Browner (były Seahawk), Kyle Arrington i Logan Ryan są jednak lepsi niż Byron Maxwell, Tharold Simon i Jeremy Lane.

Patriots 6-2

 

Safety

Mimo, że Devin McCourty i Patrick Chung to jedni z wyróżniających się safeties w lidze NFL i obaj zaliczyli więcej niż dobry sezon, to jednak w tej kategorii musze przyznać wyższość parzez Kam Chancellor i Earl Thomas. Zwłaszcza dzięki temu pierwszemu, który jest w wybornej formie i może być największym zagrożeniem dla Toma Brady'ego, który wydaje mi się, że będzie unikał jednak rzucania w kierunku Shermana.

 

Patriots 6-3

 

Special team

 

Obie ekipy mają świetnych kickerów. Gdybym miał wybrać jednego to postawiłbym na Gostkowskiego, który wydaje mi się być minimalnie lepszy od Stevena Hauschki. Ale tak jak napisałem, róznica o ile jest to jest minimalna. Za to na pozycji puntera przewagę mają Seahawks, choć oczywiście nie dlatego, że Jon Ryan podał na TD w meczu z Packs (mam nadzieje, że to jego ostatni TD pass w karierze), ale ogólnie jest również lepszym punterem. Dlatego przewaga Seahawks.

Patriots 6-4

 

Head coach

 

211 zwycięstw w sezonie regularnym (ponad 65% wygranych), 21 zwycięstw w post season (69% wygranych) 3 wygrane Super Bowl jak head coach, 2 jako asystent, 6 tytułów mistrza konferencji...

Patriots 7-4

 

Tak to wygląda na papierze. Za kilka godzin nie będzie to już miało żadnego znaczenia. Bukmacherzy również mają ciężki orzech do zgryzienia i róznica w kursach jest niewielka, ale chyba jednak na korzyść Seahawks - w sumie oni na pewno w przeciwieństwie do mnie są obiektywni.

Zobaczymy.

Życzę Wam wielu emocji, tym którzy będą oglądać pierwszy raz, życzę tego żeby zostali na zawsze z NFL, tym którzy urządzają dzisiaj Super Bowl Party dotrwania do meczu (to tym mniej zaprawionym w boju), bardziej doświadczonym zawodnikom wytrzymania do rana, a sobie, żebym jutro mimo zaledwie parogodzinnego snu, na który się zanosi miał świetny mistrzowski wręcz nastrój.

 

 

Super Bowl w liczbach

bartman7

Super-Bowl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już tylko kilka dni pozostało do największego święta w roku dla wszystkich fanów footballu amerykańskiego.

 

Dla nas to jak gwiazdka, Mikołaj, urodziny i premia roczna w jednym. Bez względu na to czy Twoja drużyna gra w tym meczu czy akurat przypadkiem jesteś fanem Jacksonville Jaguars, to jest to najważniejszy dzień w Twoim kibicowskim roku. O tym co się dzieje w tym czasie w Stanach można by napisać niejedną powieść, wiele osób za Oceanem do dzisiaj wierzy, że w przerwie Super Bowl tyle toalet idzie w ruch, że ciśnienie wody w całej Ameryce spada w tym czasie do najniższego poziomu w roku. Co warte podkreślenia również u nas coraz więcej osób już od dawna ma zakreśloną w kalendarzu datę Super Bowl jako wydarzenie kategorii "must-see".

 

I bardzo dobrze, choć nie chciałbym, żeby Super Bowl trafił do kategorii coraz mniej modnych świat z serii "cudze chwalicie swego nie znacie" jak Walentynki czy Halloween. Traktujmy to jak finał Ligi Mistrzów, finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej czy finał 100 metrów na Olimpiadzie - przyznacie chyba, że te 3 finały są dla nas Polaków równie egzotyczne i nieosiągalne (w sensie udziału) jak finał Super Bowl. Dlatego Wy, których już nie musze namawiać do oglądania namówcie koniecznie swoich znajomych, którzy interesują się sportem i pasjonują sie innymi dyscyplinami sportu, żeby zasiadli z Wami do oglądania tegorocznego Super Bowl - zobaczycie, za rok sami zadzwonia zapytać kiedy jest ten finał w tym Twoim fubolu...

 

Obiecałem wpis o footballu, a nie o cyrku, więc dzisiaj w ramach zapowiedzi, mam nadzieje, że nieostatniej (choć szykuje mi się mocno intesywny weekend) kilka liczb dotyczących "meczu wszystkich meczów" :

 

New England Patriots wykręcili taki sam bilans w sezonie regularnym jak Seatlle Sehawks: 12-4.

Mniej dziwne jest to, że w postseason równiez mają identyczny bilans: 2-0, choć oczywiście jedna z ekip albo obie mogły grac 3 razy w drodze do Super Bowl.

 

Tom Brady:              37 lat, bilans w Super Bowl 3-2, w sezonie 33 TD i 9 INT, 4109 YDS, w playoffs 6TD i 2 INT, 593 YDS

Russell Wilson:       26 lat, bilans w Super Bowl 1-0, w sezonie 20 TD i 7 INT, 3475 YDS, w playoffs 4TD i 4 INT, 477 YDS

 

Ofensywa Patriots    365.5 YDS na mecz (11 w lidze),107.9 YDS na mecz running game (18), 257.6 YDS na mecz passing game (9)

Ofensywa Sehawks  375.8 YDS na mecz  (9 w lidze), 172.6 YDS na mecz running game  (1), 203.1 YDS na mecz passing game (27)

 

Def. Patriots             344.1 YDS na mecz  (13), 104.3 YDS na mecz vs running game (9), 239.8 YDS na mecz vs passing game  (17)

Def. Seahawks         267.1 YDS na mecz   (1),    81.5 YDS na mecz vs running game (3), 185.6 YDS na mecz vs passing game  (1)

 

Bill Belichick         62 lata, 3 wygrane Super Bowl jako head coach i 2 jako asystent trenera

Pete Carroll            63 lata, 1 wygrany Super Bowl jako head coach i 2 mistrzostwa NCAA jako head coach USC

 

Tyle jezeli chodzi o cyfry, przyznam szczerze ze statystyki defensywy Seahawks wygladaja z punktu widzenia fana Pats przerazajaco, niby to tylko numerki, na papierze, ale przeciez statystyke jako nauke wymyslono chyba nie tylko po to zeby terroryzowac nia studentow na calym swiecie. 

 

Z ciekawostek hymn zaspiewa Idina Menzel, kimkolwiek jest, America the Beautiful przypadnie w udziale Johnowi Legendowi, o nim gdzies slyszalem, a w half time show w czasie gdy Amerykanie rzuca sie na steki z grilla i do wspomnianych juz toalet, na scenie szalec bedzie Katy Perry wspomagana przez Lennyego Kravitza... moze Lenny to pociagnie.

 

Z informacji dla przesadnych, Pats spia w tym samym hotelu co Giants przed Super Bowl XLII i kilka dni temu mieli nocna ewakuacje z powodu alarmu pozarowego. Co ciekawe dla obu teamow przelomowym momentem sezonu byly porazki z Kansas City Chiefs.

 

To tyle, w kolejnym wpisie postaram sie porownac formacje obu ekip, a Wy pamietajcie o namawianiu kolejnych osob do ogladania Super Bowl, jezeli kazdy kto przeczytal ten tekst, nie liczac mnie oczywiscie, namowi choc jedna osobe, to na pewno Super Bowl obejrzy przynajmniej te 10 osob (odwaznie zalozylem ze chyba tych 5 stalych cztelnikow mam).

© Statua Sportu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci